Wpis dodany: Styczeń 19, 2010 10:17 pm w kategorii:

Zawsze w moich rysunkach najbardziej nie podobało mi się to, że to, co przedstawiały było nieproporcjonalne, krzywe, brakowało mu światłocienia i tego czegoś, co sprawiłoby, że stałyby się ciekawe. Winę tego wszystkiego zawsze zrzucałam na moje lenistwo i brak umiejętności. Teraz jednak myślę, że to, czego im najbardziej brakowało to emocje. „Dzieła” zawsze rysowałam myśląc o czymś innym, z chęcią jak najszybszego ich ukończenia. Brakowało im także dynamiki. Puste postacie, patrzące niewidzącym wzrokiem przed siebie, stojące – jak to określiła Monika – na boisku, gdzie ze wszystkich stron pada światło.

Nigdy nie potrafiłam przelewać emocji na papier. Do tej pory myślałam, że dotyczy to jedynie pisania. Teraz jednak wiem, że gdybym potrafiła narysować dokładnie to, o czym myślę – nawet najbardziej zniekształcone, pozbawione waloru i dynamiki – rysunki byłyby ciekawe. Ale myśli to nie obrazy przed oczami. To nawet nie słowa. To jakiś zupełnie inny format.

Mam ochotę narysować coś niezwykłego, łamiącego wszelkie zasady. Na drodze do stoją mi tylko trzy rzeczy: to, że nie wiem, co, to, że nie umiem i to, że moje lenistwo ma inne plany na spędzenie wolnego czasu. No to mam już z czym walczyć w ramach postanowień noworocznych^^”.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Mizuki

    Nigdy nie przelewałaś emocji na papier? Dla mnie jest to nie do uwierzenia. Zawsze, gdy rysuję, jest to z jakiegoś powodu. Emocje nie pozwalają mi siedzieć bezczynnie, a słuchanie muzyki nie zawsze mnie zadowala… Tak powstają moje rysunki, mniej lub bardziej udane (choć z reguły technicznie mniej). Patrząc na nie, pamiętam, co czułam, trzymając ołówek w ręce. Są dla mnie jak wiecznie żywe wspomnienia. Każda kreska jest pełna wyrazu.

  • Przelewałam, ale nie w takiej postaci jakbym chciała. Wewnątrz mnie latały myśli nie do opisania, a na kartce (a w późniejszych czasach na blogach) pojawiał się tylko ogólny ich zarys, bez tej głębi, którą chciałabym oddać. Raz mi się nawet prawie udało, aczkolwiek w prawie każdym zdaniu używałam metafor bo brakowało mi słów. A tak to zawsze myślę co innego, a co innego piszę.