Wpis dodany: Luty 24, 2013 6:33 pm w kategorii:

martwa-malarstwo

Zbliża się koniec roku w Plastyku. Do końca przyszłego tygodnia każdy maturzysta musi oddać prace dyplomowe z rysunku i malarstwa. Na szczęście na skończenie pracy z grafiki mam jeszcze jakieś trzy tygodnie.

Martwa natura na dyplom z malarstwa okazała się pracą bardzo żmudną i pochłaniającą mnóstwo czasu. Jest to malarstwo akrylowe na płótnie o wielkości 100x81cm, oprawione w drewniane listewki. Jeśli gdzieś znajdę pierwsze szkice, to dołączę je do tego wpisu.

Poniżej opis tworzenia, szczegóły i zdjęcie ustawionych przedmiotów.

Jak powstawała Martwa

1 2 3 4

Moją metodą jest zaczynanie od wyraźnych kolorów. Czasem je zostawiam, czasem nie – zawsze jednak daje to świeży i żywy efekt końcowy. Zdjęcia niestety w bardzo słabej jakości, bo robione telefonem, na szybko i w na ogół słabym świetle.

Szczegóły

Zbliżenia dla poszczególnych fragmentów.

szczegoly1

szczegoly2

szczegoly3

Zdjęcie

I ostatecznie, zdjęcie ustawionych przedmiotów, wrzucam je jako gratis, aby każdy mógł sobie porównać do mojej malarskiej interpretacji.

zdjecie

Wernisaż prac dyplomowych ostatnich klas odbędzie się 5 kwietnia o 17:00 w Filharmonii Świętokrzyskiej. Jak ktoś ma okazję, to może przyjść, „popodziwiać”.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Nie wiedziałam, że malowanie wymaga tyle pracy i przygotowań. „Zdolna bestia” z Ciebie :)

  • Matka Słońce

    Joanna approves :)
    PS. Gdzie zdobyłaś listewki?

  • eV

    @Kameralna:
    Na ogół nie wymaga – jednak jeśli jest to ostateczna praca zaliczeniowa, to musi być wymiziana, wygłaskana i dopracowana we wszystkich szczegółach – tak aby potem nie trzeba było na obronie mówić, że jakiś przedmiot został zdeformowany celowo :D.

    @Matka Słońce:
    W jakimś Skarżyskim markecie budowlanym w najbardziej obskurnej części tego miasta. Jeśli google mnie nie okłamuje, to był to MatBud. Listewki 2.3m, za trzy sztuki wyszło poniżej 10 złotych.

  • Matka Słońce

    Muszę w takim razie odwiedzić w Kielczech jakieś OBI czy inny przybytek budownictwa, może coś znajdę do oprawienia tych moich piwnicznych czeluści :)

  • R.E.S.T.E.C.P.A

  • Nie wiem czemu, ale śmieszy mnie ta kompozycja.
    Czy ma ona jakieś femino-masonskie przesłanie?
    Bo zamiast cyrkla i kielni jest forma do babki i atrybuty do wytwarzania ciast.
    Reszty wole nie interpretować ;-).

  • eV

    @sprae:
    Nie, przy układaniu tych przedmiotów nie myślałam o tym, że mogłyby coś sugerować – po prostu wybierałam te, które pasowałyby kompozycyjnie kształtem lub w jakiś sposób były ciekawym tematem. Foremka odbija światło z każdej strony w inny sposób, a te wszystkie ubijaczki jakoś tak pasowały. Oczywiście każdy może sobie tam interpretować jak chce – może to być nawet jakieś szokujące przesłanie :D.

  • Piękna ;)
    Tak sobie przeglądam wpisy z działu „tworzenia”, i żałuje, że nie ma ich więcej.
    Sama nigdy do plastyka nie chodziłam, zaliczyłam albo zaliczam tylko trzy semestry Struktur wizualnych na fotografii, które własnie przypomniały mi o rysowaniu i nauczyły malować. bo do 25 roku życia z farbek miałam w ręce jedynie plakatówki ;)

    A co do uczenia się patrzenia i frajdy z przenoszenia rzeczywistości na płaszczyznę – to wymaga czasu. Mnie ta frajda, żeby opowiedzieć „po mojemu” pojawiła się dopiero jakiś czas temu, bo na początku chciała jak najwierniej, jak najdokładniej, jak najładniej. I chyba każdy na początku tak ma (:

    Czekam na więcej relacji z tworzenia i pozdrawiam !

    • eV

      Dziękuje bardzo za komentarz.
      Niestety w edukacji plastycznej jest chyba więcej wad niż w wiecznie krytykowanym nauczaniu języka polskiego czy matematyki. Przede wszystkim, liczba godzin. Ufając danym z książki Filipa Springera, podczas gdy w Polsce przez 9 lat podstawowo-gimnazjalnych mamy 255 godzin plastyki, w Liechtensteinie więcej godzin ma sama druga klasa podstawówki, razem mają 2304 godziny plastyki. To pierwsze miejsce, ale prawie każdy kraj potrafi przeznaczyć więcej godzin, nawet Rumunia, z której się niesłusznie Polacy śmieją. Nie ma więc czasu na nic innego niż plakatówki – a z mojego doświadczenia są to najmniej przyjemne farby, jakich się współcześnie używa. Nie dość, że nie chcą się prawidłowo mieszać, to jeszcze bledną po wyschnięciu. Dobrze, że jeszcze na kierunkach typu fotografia wraca się do tego nieszczęsnego malowania :)

      Drugi akapit – dokładnie tak! Najpierw chce się wszystko oddać wiernie, tak aby każdy dokładnie wiedział, co obraz przedstawia. Ale takie malowanie może sprawić przyjemność tylko nielicznym. Ile ja się naklęłam przy tej pracy powyżej… a potem już nigdy nie stworzyłam niczego równie wylizanego, dopieszczonego. Potem tworzyłam już tylko dla siebie i dla przyjemności.

      Ogólnie to naprawdę dziękuję za ten komentarz. Cieszę się, że starsze posty wciąż jeszcze znajdują czytelników, czuję że kilkuletnie pisanie tego bloga ma o wiele większy sens. Naprawdę dziękuję :)

      • Ostatnio na zajęciach z fotografii mieliśmy dyskusję o edukacji plastycznej w Polsce. Że to strasznie smutne, że często zdarza się że pan Zbyszek od wf-u czy pani Krysia od przyrody uczy . „Narysuj wspomnienia z wakacji, kartkę na święta” etc.
        Ja jeszcze jestem z tych czasów, co mieli muzykę w podstawówce, uczułam się czytać nuty, a na plastyce robiliśmy linoryty. Potem nie było już tak wesoły, ale.. to wszystko rozbudziło we mnie zainteresowanie sztuką. Inaczej, niż część osób oglądam filmy, inaczej też oglądam i czytam fotografię. Właśnie przez pryzmat sztuki.

        Sadze, że gdyby edukacja u nas była inna, iny też by był poziom kultury wizualnej czy choćby reklamy. ale.. o tym możemy sobie rozmawiać i dywagować przez długi czas.
        Springera uwielbiam i mu ufam ;)

        A wpisy sprzed kilku lat – bronią się same. I zawsze znajdzie się ktoś – jak ja na przykład, który pogrzebie, żeby poszukać czegoś, co go interesuje.

        Pozdrawiam ;)