Wpis dodany: Marzec 25, 2013 10:39 pm w kategorii:

Rzeczą, która w ciągu ostatnich kilku miesięcy pochłonęła ogromną liczbę godzin i wreszcie może zostać uznana za zakończoną, jest moja praca dyplomowa z grafiki warsztatowej.

Projektowanie

Projektowanie pod dyplom okazało się trudniejsze niż myślałam. Musiałam wymyślić coś, co zajęłoby mi dokładnie tyle czasu, ile miałam, nie było zbyt banalne i proste, ale też nie było na tyle złożone, abym nie mogła sobie z tym poradzić. Uznałam, że nie będę używać wielu matryc, gdyż to wiązałoby się z dodatkowym męczeniem się na samym końcu roku szkolnego. Otwarta tematyka, nie ograniczona żadnym motywem przewodnim również okazała się sporym wyzwaniem. Odrzuciłam wiele pomysłów i pierwszych projektów.

W końcu wpadłam na pomysł, aby zrobić zegar. Nie taki zwykły, prosty i funkcjonalny. Raczej dzieło, w którym wskazówki byłyby jedynie dodatkiem, pozostawiając pole dla czegoś, co mogłoby być piękne. Czy ostatecznie piękne wyszło – to kwestia gustu; osobiście z samej „reszty” jestem zadowolona.

Później okazało się, że muszę zrezygnować ze wskazówek z przyczyn technicznych i zegar pozostał jedynie dekoracją. Myślę jednak nad wykorzystaniem jednej z nielicznych odbitek próbnych, naklejając na coś mocnego i dorabiając wskazówki (co nie byłoby jakieś skomplikowane i kosztowne) – tak dla siebie i własnej satysfakcji.

Oto projekt, od którego zaczęło się tworzenie pracy dyplomowej z grafiki warsztatowej:

grafika

Przygotowywanie matrycy

Na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, czym jest linoryt, pokrótce wyjaśnię. Jest to technika grafiki tradycyjnej druku wypukłego, w której za pomocą dłuta wycina się w odpowiednim kawałku linoleum te fragmenty, które pozostaną niezamalowane farbą graficzną, a tym samym nie odbite. Mniej więcej to wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej:

grafika

Gotowy dyplom

Ostatecznie, pomimo braku wskazówek, chyba całość prezentuje się nieźle. Nie będę pisać o jakiś przesłaniach, symbolach itp., bo według mnie zawsze najważniejszy był indywidualny odbiór dzieła. Upychanie na siłę poukrywanych znaczeń jak dla mnie, mija się z celem. Dlatego pozostawiam dzieło do samodzielnej interpretacji.

grafika

Fragmenty

Kilka fragmentów pracy w powiększeniu:

grafika grafika grafika grafika grafika grafika

Ostatecznie, praca będzie eksponowana wraz z dyplomem z malarstwa i rysunku na wystawie prac dyplomowych klas maturalnych 5 kwietnia o 17:00 w Filharmonii Świętokrzyskiej. Jeśli komuś się nudzi, to warto wpaść i pooglądać.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Wyszło bardzo fajnie. Powala mnie ilość szczegółów i pracy i kompozycja. Chciałbym zobaczyć jak ostatecznie wyjdzie zegarek.

    Na dużej tarczy są godziny, a na mniejszej minuty?
    Jak masz gdzieś grafiki wskazówek, to udostępnij. Chętnie bym to połączył w wirtualny zegarek w html5.

  • (s)zymon

    supcio. szkoda że nie mam talentu i edukację kończyłem jakimś bzdurnym programowaniem ;p
    Raczej mi się nudzi i chętnie bym sie dokulturalnił w takim miejscu jak filharmonia, pewnie jednak będę za leniwy żeby się telepać do Kielc XD joggerowo dotarłem najdalej do Torunia.

  • Wow to jest prawdziwa sztuka!!

  • eV

    @sprae:
    Pierwotnie wskazówki miały być ruchome, ostatecznie nie ma ich wcale, jednak w etapie pomiędzy był pomysł, aby pojawiły się wskazówki nieruchome, w innym kolorze. Tak więc mam wskazówki, które można by użyć, ale mogę je podesłać dopiero na początku kwietnia. Obecnie nie jestem u siebie w domu, a tam właśnie zostały.

    @(s)zymon:
    Nie istnieje coś takiego jak talent i wszystkiego się da nauczyć. Sztuki plastyczne różnią się w tym wypadku od programowania głównie tym, że z papierkiem oświadczającym kwalifikacje po tym pierwszym co najwyżej możesz ładnie zakomponować górkę wykopanej łopatą ziemi na robotach drogowych. Programowanie, choć ostatnio bardzo powszechne, nadal jest i będzie pożądaną umiejętnością.

  • (s)zymon

    @eV

    Nie istnieje coś takiego jak talent i wszystkiego się da nauczyć.

    to spróbuj nauczyć świnię latać ;)
    (proszę nie wyjeżdżać z Pagotem, latał bosko zanim został świnią).
    Owszem wiele rzeczy można się nauczyć i wytrenować do pewnego stopnia, ale z moich doświadczeń wynika że talent można zastąpić tylko do pewnego stopnia. Spotkałem w życiu trochę utalentowanych osób i różnica między nimi a zwyklakami jest kosmiczna.

  • (s)zymon

    ach i jeszcze coś, programistów (ogólniej informatyków) jest dostatek jak pcheł na jeżu. Cenne są hybrydy programista-{chemik,biolog,muzyk,…}. Może niekoniecznie w PL ;>

  • eV

    @(s)zymon:
    Zupełnie czym innym są możliwości danego organizmu, a czym innym magiczna moc do bycia lepszym w danej dziedzinie. Świnia nie będzie latać, człowiek też nie – jedno i drugie nie jest wyposażone w skrzydła, więc jest to po prostu niemożliwe. Za to są rzeczy, które wydają się tak trudne, że niemal niemożliwe, a jednak ludzie to potrafią. I ja jestem przekonana, że to nie dzięki jakiejś wrodzonej łatwości przyswajania wiedzy w tej dziedzinie, a dzięki poświęconemu czasowi i energii. Nikt nie urodził się malarzem, muzykiem czy programistą – każdej z tych rzeczy może nauczyć się każdy, kto posiada ręce (choć przy obecnemu rozwojowi techniki i ten wymóg przestaje być konieczny).

    II komentarz:
    W Polsce za to cenne są hybrydy programista-{z prawem jazdy, dwuletnim doświadczeniem, ładną twarzą, najlepiej o podobnych cechach charakterystycznych do twarzy prezesa firmy}.

  • (s)zymon

    z latającą trzodą to była przenośnia, są powiedzonka na ten temat (fakt że po hamerykańsku).

    jasne że średniak jak się przyłoży to średnim wymaganiom sprosta, ogólniej to się jednak z Tobą nie zgadzam.

    Potencjały rozwoju poszczególnych osobniczych cech podlegają jakimś tam rozkładom (à la Gauss w większości), od owych rozkładów zależy jak trudno jest osiągnąć pewien poziom. Cześć z nich ma swój oficjalny wkład do tak zwanej inteligencji, część nie (to kwestia tego jak się umówimy czym owa inteligencja jest).

    Jeśli mówię o „talencie” to myślę o kombinacji kilku bardziej podstawowych cech składających się na konkretne uzdolnienie. Ewolucja nie wyposażyła nas w specjalizowane neuromoduły do gry w szachy czy go ale bardzo rzadka kombinacja kilku bardziej podstawowych funkcji mózgu (ogólniej systemu nerwowego) czasem daje nadzwyczajne efekty.

    zapamiętało mi się że któryś z tuzów programowania zapodał iż rozpiętość możliwości w tej dziedzinie w łatwo mierzalnych jednostkach to trzy rzędy wielkości. Dzięki odpowiedniemu nakładowi pracy można być 5 czy coś koło tego razy lepszym ale nie 200 :> Poczytaj sobie wspomnienia Sussmana kiedy programił ze Stallmanem.

    Btw, mój pierwszy komć wziął się z tego że coraz bardziej cenię umiejętności analogowe. Ręczna dłubanina jakoś mi bardziej imponuje niż klikanie.

    P.S żeby było coś o zegarkach: http://www.youtube.com/watch?v=cCqGtvTA36k

  • (s)zymon

    s/Sussmana/Steela/

  • eV

    @(s)zymon:
    Ja nadal będę stać po swojej stronie dyskusji, gdyż wnioskuję z własnej, bardzo uważnej obserwacji. Aczkolwiek przeczytam sobie wspomnienia Steela w wolnej chwili, skoro polecasz. Nie stoję zamrożona w swojej opinii i jeśli to, co jest tam napisane, będzie się zgadzało z rzeczywistością w moim odczuciu, to być może to uznam.

    Btw, mój pierwszy komć wziął się z tego że coraz bardziej cenię umiejętności analogowe. Ręczna dłubanina jakoś mi bardziej imponuje niż klikanie.

    Ręczna dłubanina = o wiele więcej pracy zupełnie rzemieślniczej (+łażenie do sklepu itd), ale za to o wiele bardziej widowiskowy efekt. Co kto woli.

  • Masz cierpliwość… :)

  • eV

    @ramzes:
    Specjalnie wymyśliłam sobie coś, co mi zajmie dużo czasu, aby nikt niczego więcej ode mnie nie oczekiwał na lekcjach grafiki i abym nie skończyła przypadkiem za wcześnie, co mogłoby zaowocować koniecznością zrobienia „czegoś jeszcze”. Kiedy jest określony czas na zrobienie danej pracy, to cierpliwość w sumie nie gra roli. Kiedy przeszła mi faza pt. „o nie, jak ja to wszystko wydłubię!”, to bezemocjonalne mizianie matrycy dłutkiem stało się naprawdę przyjemnym zajęciem. Głównie dlatego, że wprowadzało w poczucie pewności, że nie marnuję czasu.

  • Dobrze kombinujesz :) W sumie tez przy robieniu dyplomu sporo przykombinowalem, aby zrobic ale sie nie narobic i jeszcze, zeby bylo dobrze :P
    Jednak mimo wszystko przy calej sympatii dla linorytu, cos by mnie trafilo przy dlubaniu takiej pracy.
    Z drugiej strony moglo byc gorzej – moglas np. wybrac mezzotinte :) – przy tym formacie przygotowywalabys matryce chwiejakiem pol roku a kolejne pol bys to gladzila :)

  • eV

    Oj, dobrze wiem, o czym mówisz. W życiu zrobiłam jedną mezzotintę (malutkiego formatu) i tyle mi w zupełności wystarczy. Nie wyobrażam sobie chwiejakowania większej powierzchni. Podobno są specjalne maszyny do tego, które mogą przygotować matrycę automatycznie, ale to już wymagałoby niewiarygodnych kosztów. Acz wtedy mogłabym zrobić mezzotintę na dyplom :D.

    Swoją drogą, nawet nie spodziewałam się, że jesteś po Plastyku :D. Czy nie jesteś (tak, wiem, że słowo „dyplom” bardziej kojarzone jest ze studiami, no ale…)?

  • Ano jestem po czyms takim :)
    WSSU Szczecin – kierunek grafika.
    Dyplomy robilem nawet dwa bo najpierw sie robilo licencjacki a potem mgr.
    Przy obydwoch oczywiscie kombinowalem zeby sie nie przmeczyc :)
    Nie zebym byl az tak leniwy, ale juz wtedy pracowalem, mialem syna i jakos tak malo czasu bylo na bzdety typu dyplom ;)

  • eV

    Ahh, no to wyższa szkoła jazdy :D. Mnie, na poziomie licealnym, ten dyplom na jakiś czas zdążył zniechęcić do tworzenia czegokolwiek. Myślę, że minie trochę czasu, zanim powrócę do jakiejkolwiek sztuki. Na ten moment nie planuję kontynuacji przygody z grafiką na uczelni wyższej.

  • Szkoda, ze nie planujesz, bo po pierwsze sa to zajefajne studia ze specyficznym klimatem (mam porownanie z architektura jaka udalo mi sie zahaczyc przez ponad 3 lata), a po drugie masz talent i szkoda go nie rozwijac.
    Ktos tu wyzej pisal, ze talent mozna nadrobic praktyka / treningiem. Owszem, czesciowo mozna nabrac praktyki, ale bez tego czegos z czym sie rodzimy to nie bedzie to samo.

    Kontynuuj ta droge jesli mozesz, bo to beda wspaniale lata. To najlepszy czas na to, aby dlubac sobie dla prawdziwej przyjemnosci. To jest cos, czego potem w doroslym zyciu juz nie ma a za czym sie teskni – wtedy juz jest tylko praca zawodowa i przeliczanie kazdego zrobionego „dziela” na kase, robienie tego za co ktos zaplaci i robienie tego tak jak klient ma kaprys… – jednym slowem chujnia.

  • eV

    Oj, gdyby to mogło być takie piękne. W tym momencie marzę o tym, aby kiedyś być na tyle bogata, aby stworzyć sobie własną pracownię, w której mogłabym sobie siedzieć i dłubać/odbijać całymi dniami. Niestety koszt samej jednej prasy to co najmniej kilka tysięcy, nie mówiąc już o samym wynalezieniu miejsca. Idąc na studia typu ASP szansa, że uda mi się jednocześnie znaleźć tak dobrze wypłacalną pracę jest nikła. Prawdopodobnie nawet nie miałabym czasu, aby zarobić na chleb. Wyższe Szkoły Czegośtam są jeszcze na ogół dodatkowo płatne, więc tą opcję muszę w ogóle odrzucić. W tym momencie próbuję znaleźć sobie pracę na emigracji, aby mieć za co rozpocząć jakiekolwiek studia. Nie mam czasu i możliwości, aby rozwijać umiejętności plastyczne bardziej niż hobbystycznie.

    Co do talentu – niestety nadal twierdzę, że umiejętności wrodzone nie istnieją.

  • Umiejetnosci wrodzone istnieja i Ty je masz. Duzo sie mozna nauczyc ale drugie tyle trzeba po prostu czuc.
    Zaczalem czytywac Twojego bloga bo zobaczylem, ze wlasnie to cos masz. Nie trzeba nawet sie w tego bloga zaglebiac aby to widziec. Twoje logo. Jest ZAJEBISTE. Mistrzostwo swiata. Serio. Mogloby stawac w szranki z niejednym logotypem wielkiej znanej firmy, ktora za swoj logotyp zaplacila tyle, ze trudno byloby nam doliczyc sie zer…
    Takiego logo nie zrobilaby osoba bez talentu, nawet gdyby sie uczyla 50 lat i nawet gdyby sie zesrala z wysilku intelektualnego :)

    BTW planujesz emigracje?

  • eV

    Naprawdę bardzo miło coś takiego słyszeć. To logo to jedno z nielicznych dzieł, z których jestem naprawdę dumna. Myślę, że to poczucie satysfakcji jest konieczne przy znaku graficznym, z którym chce się powiązać. Przed nim było wiele innych, ale żadne z nich nie mogłoby spełniać tej funkcji. Wiem, że to brzmi bardzo egoistycznie, ale czy to źle? :D

    Jednak nadal mam wrażenie, że każdy – z odpowiednim doświadczeniem – mógłby zrobić podobne logo i lepsze. A przypadek [hejt]talentu[/hejt] mojej osoby jest bardzo prosty do podważenia – wystarczy spojrzeć na moje prace sprzed kilku lat. Kiedyś je zbiorę i opublikuję w jednym miejscu, aby każdy mógł powiedzieć „ona wcale nie rysowała lepiej niż ja”. Jeszcze za wcześnie aby mówić, że obecnie jestem „porządnym artystą”, ale tutaj również jestem przekonana, że to kwestia czasu i pracy. Myślę, że to nie talent, a wychowanie za młodu wpływa na późniejszą względną łatwość nabywania danej umiejętności. I to wczesny kontakt ze sztuką a nie geny sprawiają, że często artyzm występuje w rodzinie.

    BTW planujesz emigracje?

    Jeśli się uda – wyjadę na wakacje gdzieś za chlebem. Studia raczej w Polsce, póki jeszcze mogę popasożytować na funduszach społecznych, a co będzie potem, to się zobaczy. Jednak rozważam późniejszy wyjazd na stałe. Jestem bardzo niewdzięcznym człowiekiem.

  • Poczucie satysfakcji jest bardzo wazne w tym zawodzie. Przynajmniej dla mnie, ale chyba nie jestem tu jakims specjalnym wyjatkiem.
    Co do talentu to nie napisalem, ze wystarczy sam talent. Trzeba go oszlifowac i wyrobic sobie warsztat, ale bez talentu nie jest sie artysta tylko rzemieslnikiem.
    Czy jestes niewdziecznym czlowiekiem? Nie. To ten kraj jest niewdzieczny a normalni ludzie tylko sie bronia.

  • eV

    Artysta jest rzemieślnikiem. Jego praca wymaga wiele czasu i wysiłku. Jeśli chodzi o sztukę, tutaj mam trochę konserwacyjne poglądy i nie potrafię docenić dzieła, które wymagało maksimum „artyzmu i talentu” a minimum pracy. Duchamp czy Pollock – dla mnie ich dzieła nie mają wartości i zostały napompowane ideologią, w którą nie wierzę.

    Wiem, że to się trochę ma nijak do tego, co napisałeś. Twierdzę jednak, że tak naprawdę to warsztat jest jedyną istotną rzeczą w twórczości. Nie dostrzegam egzystencji czegoś takiego jak „talent”. W ogóle, nawet w najmniejszym stopniu. Tym, co się szlifuje są umiejętności, które w 100% nabywa się już po urodzeniu. I to one świadczą o artyście. Wyobraźnię też się rozwija. Wyznaję filozofię czystej karty i twierdzę, że sposób myślenia, kojarzenie elementów czy poczucie estetyki to coś, co wypracowuje się poprzez własne doświadczenia i obserwacje. Tylko co do tego trzeciego może mieć jeszcze znaczenie sprawność i możliwości wzroku, czyli coś już zupełnie biologicznego.

  • No dobra, nie bede sie sprzeczal co do talentu. Ja wiem swoje – Ty wiesz swoje :) Niech tak zostanie.
    Co do „sztuki” prezentowanej przez Duchampa czy Pollocka to mam dokladnie takie samo podejscie. Ja ogolnie mam podejscie do sztuki dosyc szczere i dla mnie na przestrzeni dziejow, takich debilkow jak ci dwaj bylo wiecej. W ogole ja jestem psychiczny i ta tematyka mnie irytuje; to pierdolenie o wielkich ideach jakie towarzyszyly „artystom”, albo, ze studiowali u boku kogos tam znanego, albo w jakims nurcie albo, ze to szkola czyjastam… 95% ideologi i troche pracy. Wystarczy, ze ktos sral na plutno i ktos to podchwycil i juz sie to nazywa jakims nurtem w sztuce i dorabia ideologie. Wkurwia mnie to, ale moze zwyczajnie mam wscieklizne…

  • eV

    Również mam swoją definicję sztuki i się jej trzymam. Cieszę się, że jeszcze są na świecie ludzie, którzy nie dadzą sobie wmówić, że każda kupa może być sztuką. Muszę kiedyś zrobić o tym długi wpis, jakoś po maturze i pozbierać wszystkie obserwacje odnośnie sztuki takiej i śmakiej – zbieram się do tego już od dłuższego czasu.