Wpis dodany: Lipiec 7, 2015 1:11 am w kategorii:

Mogę się założyć, że wśród moich czytelników znajdzie się co najmniej kilka osób planujących spędzić w te wakacje kilka dni w Trójmieście.

Być może słyszeliście o Europejskim Centrum Solidarności, niedawno wybudowanym w Gdańsku. Ostatnio odwiedziłam to miejsce i muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona zarówno przedstawionym materiałem dokumentalnym, jak i samym obiektem. Z racji, że żaden ze mnie historyk, przedstawię głównie te architektoniczne aspekty obiektu. Możecie być jednak pewni, że przedstawiony materiał jest naprawdę bogaty i przystępnie przekazany.

Zacznę od zewnętrza budynku. Dużo osób krytykuje „zardzewiałą” elewację, czego nie jestem w stanie zrozumieć. Materiał, z którego została wykonana, z pewnością docenią ci ludzie, którzy nie boją się surowości betonu czy eksponowania instalacji – osoby nieprzywiązane do tego, co uznawane jest za poprawne czy typowe. Tutaj zastosowany został Corten, czyli specjalny rodzaj stali, nabierającej walorów estetycznych (ale przede wszystkim ochronnych) w kontakcie z czynnikami atmosferycznymi. Z upływem lat elewacja dojrzewa, zmienia się jej kolor, natomiast zachowany zostaje typowo industrialny charakter.

Budynek ECS z zewnątrz wydaje się być zamkniętą bryłą, nieujawniającą tego, co można znaleźć w środku. Jak się jednak po wejściu do niego okazuje, masywne ściany kryją w sobie delikatne wnętrze, skupione wokół ogrodu zimowego, który łączy wszystkie kondygnacje. Dużo przeszkleń i okna w dachu sprawiają, że miejsce to staje się magiczne. To naprawdę niezwykłe uczucie – przebywać w przestrzeni zamkniętej, która posiada o wiele więcej cech otwartej (przede wszystkim roślinność). Wielką rolę odgrywa we wnętrzu ECS oświetlenie, oparte o wymieszanie światła sztucznego z naturalnym w taki sposób, aby miało się wrażenie, że lampy pełnią jedynie funkcję dekoracyjną.

Jeszcze zanim rozpocznie się zwiedzanie wystawy stałej, należy zwrócić uwagę na komunikację wewnątrz budynku. Absolutnie nie jest ona standardowa – stanowi labirynt schodów i korytarzy, niczym z gry komputerowej, w której projektant celowo wydłużył i urozmaicił trasę do granic możliwości. Mamy tutaj przezierne schody, nie zasłaniające tego, co znajduje się za nimi, a lekko zakrywające tę przestrzeń, nadając jej mistyczny charakter. Korytarze natomiast, pomimo dość klaustrofobicznych proporcji, są pewnego rodzaju oddechem pomiędzy pomieszczeniami wystawowymi. Dodatkowo nad korytarzami utworzono mosty – rozwiązanie kojarzące się z raczej z fabryką niż z muzeum czy galerią. Aby było ciekawiej, w przestrzeniach komunikacyjnych występuje dużo zieleni, a ściany pochylone są w jedną stronę.

Teraz najważniejsza część – czyli sama wystawa stała. Jej twórcy zadbali o to, aby zwiedzający wczuł się w klimat przedstawionych czasów. Przemieszczając się pomiędzy eksponatami i słuchając nagrań z audioprzewodnika, dostaje się tak wiele bodźców, że trudno uciec myślami za cortenowe blachy. Wydarzenia, których moje pokolenie nie było świadkiem zostały zobrazowane w sposób nowoczesny – to kolejny kontrast dominujący w ECS. Chciałabym nie spoilować za bardzo tej części moim czytelnikom, dlatego ograniczę się do kilku zdjęć (głównie detali) i opisania, o czym można dowiedzieć się w poszczególnych pomieszczeniach.

Pierwszą salą, do której można trafić jest miejsce poświęcone wydarzeniom, które doprowadziły do strajków w sierpniu 1980 roku. Można tam m.in. znaleźć suwnicę, w której pracowała Anna Walentynowicz oraz oryginalne tablice, zawierające 21 postulatów strajkujących, wywieszone 17 sierpnia 1980 nad bramą Stoczni Gdańskiej. Całość uzupełniona jest treściami multimedialnymi, umieszczonymi w zupełnie niespodziewanych miejscach (nawet na samych eksponatach). W tej sali trudno też nie zwrócić uwagi na rozwiązanie wnętrza. Nietypowa jest posadzka, ściana i sufit, co przedstawiają poniższe zdjęcia.

Sala obok wydaje się być taką dygresją – przedstawieniem tła tych wydarzeń historycznych. Opowiada o inwigilacji, propagandzie i trudnościach, z jakimi musieli zmagać się ówcześni ludzie na co dzień. W pomieszczeniu tym znalazło się także miejsce na przypomnienie podobnych znaczących protestów społecznych, które odbyły się w Polsce i za granicą.

Trzecia sala to kolejny kontrast. Biel ścianek działowych można interpretować jako pewego rodzaju odetchnięcie od ciężkiej pracy i trudu, mających swoje reprezentacje we wcześniejszej części wystawy. Tutaj przedstawiona została nadzieja na lepsze życie, rozwój polskiej kultury w wielu dziedzinach. Odwiedzający może zapoznać się z najważniejszymi postaciami kultury PRL-u oraz między innymi dowiedzieć się więcej o symbolicznej rzeźbie – Pomniku Poległych Stoczniowców 1970: jak pierwotnie miał wyglądać oraz dlaczego składa się z trzech krzyży z kotwicami. Ta sala również cechuje się pomysłowością wnętrza – ścianki układają się w logo Solidarności, co można zobaczyć w suficie obłożonym lustrami.

Radość nie trwała jednak długo – następna przestrzeń poświęcona została stanowi wojennemu w Polsce i wypełniona atrybutami Milicji Obywatelskiej. I tutaj widać jednak wyraźny sprzeciw wobec zniewolenia, którego tematyce poświęcono następną salę. Tam też poznać można historię obrad przy Okrągłym Stole oraz skutków, jakie przyniosły.

Ostatnie dwa miejsca wystawy stałej zmuszają do refleksji. Jednym z nich jest sala ze ścianą przeznaczoną do zostawiania własnych przemyśleń. Na przygotowanych karteczkach odwiedzający podpisują się lub wyrażają swoje zdanie o wystawie, a czasem posuwają się do własnych przemyśleń, np. „nigdy więcej wojny”, „obecnie odwaga staniała”, czy „there is no freedom without a free mind”. W pomieszczeniu tym znajdują się też hasła przemawiające za pokojem, napisane na białych ściankach o proporcjach półek z książkami. To miejsce skojarzyło mi się z pewnego rodzaju biblioteką mądrości, dostępną dla każdego, niezależnie od tego, jakim językiem się on posługuje. I tutaj zwrócę uwagę na względy czysto architektoniczne: posadzkę z rzekami-granicami, niewyróżniającymi się kolorystycznie, poważny i elegancki strop kasetonowy oraz ciekawą ścianę znajdującą się naprzeciw karteczkowego napisu „Solidarność”. Ostatnim punktem wystawy stałej jest sala im. Jana Pawła II – miejsce, w którym można odpocząć, popatrzeć do środka budynku, lub na zewnątrz – przez okno skierowane na monument.

Mam nadzieję, że powyższym opisem przekonam co najmniej kilka osób do zwiedzenia tego niesamowitego obiektu. Nie zamierzam tym wpisem zmieniać nikomu planów wymarzonego urlopu, jednak chciałabym zachęcić do uwzględnienia w nich jednego punktu, którego na pewno nie pożałujecie!

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook8Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Wygląda genialnie! :D Kojarzy mi się z Muzeum Powstania Warszawskiego :D Coś niesamowitego :D

    • eV

      O, Muzeum Powstania Warszawskiego też jest świetne :). Widziałam je dość dawno i niewiele już pamiętam, ale zdecydowanie są to pozytywne wspomnienia.

      • Dla mnie to jest jedno z najważniejszych miejsc w Warszawie. Słyszałam zarzuty, że jest zbyt nowoczesne, nowatorskie, ale jak dla mnie, cała ta historia w ten sposób łatwiej, mocniej zapada w pamięć. Coś naprawdę niesamowitego.

  • Harriet

    Ha, byłam tydzień temu! Akurat urządzliśmy sobie z chłopakiem mini wycieczkę do Gdańska i tak patrzymy, stoi jakiś wielki budynek, wchodzimy – lol muzeum :D Świetne jest :)

    • eV

      Tak, to jest jeszcze duża zaleta tego obiektu, że rzuca się w oczy praktycznie ze wszystkich kierunków. I nie da się go pomylić z żadnym innym :).
      Super, że go odwiedziliście!