Wpis dodany: Styczeń 20, 2016 12:13 am w kategorii:

Dzisiejszy wpis będzie bardzo krótki. Z powodu zbliżającej się sesji brakuje mi czasu na napisanie czegoś większego, a nawet z „pomyśleniem” mógłby być problem. Po zmaganiach z esejami i innymi pisemnymi projektami, zaczynam w myślach układać zdania w podpunktach, dzielić je tytułami i podtytułami. Brzmi jak przepracowanie, ale ja czuję się wyjątkowo dobrze – nawet jeśli od ciągłego siedzenia przed komputerem plecy domagają się przerwy. Czuję się dobrze, bo znalazłam kilka skutecznych metod na poradzenie sobie z nadmiarem zadań – a dzięki czemu i wyeliminowanie zbędnego stresu. Do tej pory sposób zarządzania sesją działa; jak będzie w samej, oficjalnej, sesji – to się okaże.

Ponieważ nie jest to (i nigdy nie będzie) blog motywacyjny, potraktujcie te kilka akapitów niżej jako pewnego rodzaju dygresję. Właściwym tematem niech będzie tych kilka wizualizacji sali wykładowej na akustykę, znajdujących się na końcu wpisu. Pokazuję je, bo jestem z nich naprawdę zadowolona. Jak na zaledwie kilka godzin pracy, wyglądają naprawdę profesjonalnie.

W jaki sposób zamierzam poradzić sobie z tą sesją? Przede wszystkim, korzystam z Project Planu w swoim kalendarzu. Trochę go przerobiłam, bo potrzebowałam podziału na poszczególne dni – nie tygodnie. Jak wygląda mój Project Plan? Jest to dość spora tabelka. Poszczególne rzędy odpowiadają danym projektom, na przykład „esej z fizyki”, „praca na kompozycję”; natomiast w kolumnach oznaczyłam dni. W każdej rubryce tabeli umieszczam znak X wtedy gdy dany projekt był „chociaż ruszony”. Nie jestem tutaj skrajnie wymagająca wobec siebie. Efektów pracy może nawet nie być – najważniejsze aby o niczym nie zapomnieć i nie zaniedbać ani jednego zadania. Lepiej zaznaczyć trzy czy cztery motywujące iksy niż patrzeć na puste pola. Sama tabela ma też „pola extra”. Kolorowymi zakreślaczami oznaczyłam ważne terminy dla poszczególnych projektów – konsultacji, oddania itp. Dzięki temu, gdy daty zaczynają się zbliżać do kolorowego pola, od razu wiem, na czym koniecznie powinnam się skupić. Póki co, mój „Project Plan” sprawuje się naprawdę świetnie.

Kolejną rzeczą jest porządek na komputerze. W sesji nie ma czasu na szukanie czegoś w bałaganie typowo-studenckich kilkudziesięciu tysięcy plików. Segregacja folderami to tylko pierwszy krok w kierunku pozbycia się bałaganu. Podjęłam go już dawno, dzieląc folder „studia” na podfoldery semestrów, potem przedmiotów, a te z kolei na podatowane katalogi z poszczególnymi zadaniami i innymi grupami plików. Potrzeba o wiele więcej. Do tej pory, u mnie na dysku funkcjonowały dwa wielkie skupiska nieposegregowanych rozmaitości – folder pobierań oraz Pulpit. Tym, co przyniosło niewyobrażalną poprawę zarządzania tymi przestrzeniami było zaznaczenie jednej, małej, opcji w przeglądarce: zapytania o wybór folderu, w którym ma być umieszczony każdy ściągnięty plik. Być może są ludzie, którzy po pobraniu czegokolwiek, zawsze sumiennie przenoszą to na swoje miejsce. Po moich, cosemestralnych, posesyjnych, wielkich porządkach na pulpicie i w folderze pobierania mogę stwierdzić, że ja do nich nie należę.

Po jakimś czasie stosowania tej metody doszłam jednak do wniosku, że nie jest ona wystarczająca. Nie wszystkie pliki dało się przypisać konkretnym folderom, ale przede wszystkim – niektóre z nich były mi potrzebne tylko na chwilę. Tak, żeby coś sprawdzić i skasować. Kolejna czynność zabierająca na tyle dużo czasu, że po którymś razie po prostu przestałam to robić. Od razu wpadłam na pomysł, aby utworzyć folder „do wywalenia”, bezpośrednio w katalogu pobierań. Wszystkie pliki potrzebne tylko na chwilę umieszczam właśnie tam. Taki Kosz, tylko że bez konieczności przywracania pliku aby go podejrzeć i z „drugą szansą” przed ostateczną likwidacją pliku z dysku. Wystarczy raz na jakiś czas go oczyścić, nawet niekoniecznie sprawdzając, co się w nim kryje.

Kolejna rzecz: Facebook. Wiele porad studenckich mówi o wyłączeniu go na czas sesji, o wyrzuceniu go z zakładek, zablokowaniu w przeglądarce. Rzeczywistość pokazałaby po chwili, że w obecnych czasach nie jest to możliwe. Facebook stał się głównym narzędziem komunikacyjnym między ludźmi nie znajdującymi się w bezpośrednim otoczeniu siebie nawzajem. Oznacza to, że to właśnie tam starostka roku umieści oceny przesłane przez prowadzącego, to tam ktoś rzuci hasło aby zrobić listę do konsultacji albo stworzy ankietę odnośnie terminu jakiegoś kolokwium. Ogólnie, osoby nie wchodzące regularnie na Facebooka można rozpoznać po zadawaniu głupich pytań typu kiedy będzie egzamin, który odbył się dzień wcześniej. Zresztą, wyzbycie się Facebooka oznaczałoby nieustanne wycieczki pod dziekanat, ciągłe szukanie prowadzących i śledzenie stron internetowych wszystkich katedr na uczelni. Facebook to wielkie ułatwienie – o ile umie się je wykorzystać.

Tutaj pojawia się mój sposób na to, aby Facebook nie stał się głównym rozpraszaczem podczas nauki lub tworzenia projektów. Proste wyłączenie czatu. Dzięki temu wszystkie osoby szukające „kogokolwiek dostępnego, aby o coś zapytać” nie będą miały Ciebie na czubku swojej listy znajomych, a i sam brak zielonego kółeczka obok nazwiska zniechęca do zawracania głowy czymś – w kontekście sesyjnych egzaminów – nieistotnym. Takie rozwiązanie wygląda dość okrutnie – do czasu aż zobaczy się, że czat może być włączony tylko dla wybranych osób. Czyli kontakt do przyjaciół się nie urywa, a unikanie niepotrzebnych rozmów działa. Dwie pieczenie na jednym ogniu – choć ta fraza głupio brzmi z ust wegetarianki.

To było kilka moich nowych metod. Wszystko inne wydaje się przy nich oczywiste: to, że warto robić notatki, korzystać z kalendarza czy próbować szukać kilku zastosowań efektu jednej pracy (np. ciekawy esej można gdzieś opublikować, projekt plastyczny podarować komuś z rodziny a opracowanie zakresu na egzamin oddać komuś za tabliczkę czekolady. Czego z kolei nie warto? Zdecydowanie nie warto odcinać się od rozrywki, czytania książek, oglądania filmów i seriali. Przetestowałam ten sposób jakiś czas temu i o efektach można poczytać tutaj: O złym i mrocznym postanowieniu.

A teraz pokażę Wam moje wizualizacje sali na akustykę.

zarzadzanie sesja - sala wykladowa

zarzadzanie sesja - sala wykladowa

zarzadzanie sesja - sala wykladowa

zarzadzanie sesja - sala wykladowa

Kto zanotował, że biurko jest ustawione w złą stronę?

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook11Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Łukasz Pilarski

    Comic Sans. Różowy Comic Sans. Dwa razy.
    Unfollow jak stąd do Kamczatki.

    • eV

      Chyba nie byłeś na tym blogu, kiedy stosowałam ten zabieg na potęgę :D.

      • Łukasz Pilarski

        Czego oczy nie widziały… A teraz widzą i to zbyt często :P Zresztą bym ci tego CSa wybaczył, ale nie różowego, demmyt!

  • Facebook to pożeracz czasu nie tylko w sesji :D a porządek ja komputerze to faktycznie ważna sprawa, chociażby dlatego zeby nie zaczac go robic jak trzeba sie uczyc :D

    • eV

      A sprzątanie na kompie potrafi zabrać grube godziny z życia. Najgorszy jest ten moment, kiedy brakuje miejsca na dysku i trzeba się czegoś pozbyć. A tu wszystko jest ważne! Zwłaszcza jak nie raz dostało się nauczkę od życia, kasując jakiś ważny folder czy pozbywając się kopii.

  • Magdalena/Zielona Pracownia

    TV i FB to odkurzacze czasowe z turbo doładowaniem. Mi czasami nawet radio przeszkadzało. No i szukanie zajęć zastępczych – nigdy nie widziałam tylu niezrobionych rzeczy w domu i niedokończonych prac w ogrodzie jak właśnie tuż przed sesją…:) Że o pracy i czasie dla rodziny nie wspomnę.

    • eV

      To jest jeszcze jeden problem – odwlekanie obowiązków dla innych zadań, niekonieczne ważnych w danej chwili. Ja jednak znalazłam w tym pewnego rodzaju miejsce do rozpędu. Jak zrobię pranie, umyję gary, czy coś sprzątnę, to nastawiam się na tryb pracy – nie potrzebuję już dodatkowej motywacji aby wrócić do projektów i nauki.

  • Zgadzam się, że bez Facebooka życie studenta jest zdecydowanie trudniejsze :)

  • Nie ważne czy szkoła średnia, studia czy inny rodzaj szkoły gdy zbliża się ważny egzamin trzeba się wyłączyć z życia w sieci i usiąść do książek. Facebook na pewno nie pomaga w koncentracji dlatego polecam aplikacje na telefon ClearFocus :)

  • świetna wizualizacja :) a sesja, szybko minie :)

  • Agnès Więckowska

    U mnie już po sesji i feriach. W tym tygodniu zaczęłam nowy semestr i mam nadzieję, że będę bardziej zorganizowana niż w ubiegłym semestrze. Takie uroki studiów we Francji. Ale jestem dobrej myśli i trzymam za Ciebie kciuki.

  • nie wyobrażam sobie sesji bez planowania, można dostać zawału dowiadując się nagle o ilości projektów :)

  • Patrycja Czubak

    Świetna wizualizacja, sesja to katorga dla każdego studenta. Ale da się przeżyć :)