Wpis dodany: Lipiec 16, 2016 5:41 pm w kategorii:

pokemon go

Pokémon GO trafiło wreszcie do Polski! Aplikacji nie trzeba już pewnie nikomu przedstawiać, nie mówiąc już o samej idei świata pełnego kolorowych „zwierzaków”, które można łapać, trenować i za ich pomocą pojedynkować się z innymi graczami. Uważam, że Pokémon GO, to jedna z lepszych rzeczy, jakie przydarzyły się w świecie popkultury w obecnym roku, zwłaszcza biorąc pod uwagę zaangażowanie jakie udało się jej wywołać w użytkownikach.

Przypomnijmy sobie, jak wyglądał świat jeszcze miesiąc temu. Większość ulic świeciło pustkami lub było zdominowane przez samochody. Ludzie po przyjściu ze szkoły czy pracy zajmowali miejsce przed komputerem, aby tego dnia nie ujrzeć już świata zewnętrznego, z którym kontakt często ograniczony był do widoku zza szyby samochodu czy autobusu. Pytając ludzi o drogę do konkretnego obiektu, na ogół słyszało się „nie wiem”, nawet jeśli znajdował się on w najbliższym otoczeniu. Sama parokrotnie nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie, jak dojechać do najbliższego szpitala czy kościoła. Nawet pomimo, że biegam po okolicy staram się znajdować czas na bieganie po okolicy.

Jak oglądam zdjęcia czy filmiki z USA (Pokémon GO wyszło tam wcześniej) i widzę ludzi biegających z telefonami po ulicach i parkach, zastanawiam się, jak mało było potrzebne aby ożywić przestrzeń miejską. Wystarczyło stworzyć aplikację, która wymusi na użytkownikach odrobinę ruchu, ale jednocześnie zaoferuje w zamian coś więcej niż obrazek z trasą i liczbą przebytych kilometrów, którym będzie można pochwalić się na Twitterze. Pokemonom, jak widać po statystykach pobrań, całkowicie się to udało. Choć oficjalnie w Polsce to nowość, w Internecie łatwo było znaleźć wiarygodne źródło aplikacji do pobrania, co sprawiło że i tutaj zdarzało mi się widzieć ludzi chodzących w pobliżu PokeStopów z wyciągniętymi telefonami.

Przede wszystkim – Pokemony to nasze dzieciństwo. Paręnaście lat temu był to prawdziwy hit, dzieci kolekcjonowały naklejki z rogalików, żetony z czipsów, figurki kupowane w kioskach, nie mówiąc już o oglądaniu samej kreskówki. Ile osób marzyło o tym, aby kiedyś ruszyć w świat i zostać trenerem Pokemonów? Niektórzy znali na pamięć wszystkie nazwy, generacje, inni tylko rozrysowywali który typ Pokemona jest dobry do walki z innym. Gry z Pokemonami, jako pierwowzór całej serii, cieszyły się chyba największym sukcesem, choć akurat do mojego dzieciństwa nie udało im się trafić.

Kiedy wszyscy miłośnicy Pokemonów dorośli, a przynajmniej zajęli się „dorosłymi” sprawami, mało kto spodziewał się, że dzięki jednej prostej aplikacji na telefon będzie mógł chociaż w namiastce spełnić swoje marzenia z dzieciństwa. Pewnie mało osób się ze mną zgodzi, być może większość widzi w tej grze jedynie mobilizację do uprawiania sportu… ale czy to źle?

Nigdy nie potrafiłam się przekonać do tych wszystkich programów liczących kroki czy zapisujących trasy biegu. Już bardziej motywowała mnie energiczna muzyka czy wygodne buty. Jednak po jakimś czasie czułam niedosyt w tego typu wysiłku – wracałam do domu, pomimo niewyczerpania całych sił. Po prostu nie wiedziałam, dokąd biec, gdzie mogę znaleźć coś ciekawego, wartego nawet nadłożenia trasy. Czasem stawiałam sobie za punkt docelowy jakiś widoczny w oddali budynek, ale szybko skończyły mi się te… PokeStopy. No właśnie – zauważyłam, że najszybciej biegnę, kiedy lista moich Poké Balli jest pusta a aplikacja wyświetla mi na mapie punkt, gdzie mogę uzupełnić swoje zapasy.

pokemon go

PokeStopy to konkretne lokalizacje w grze. Z tego, co udało mi się wyszperać w Internecie, pochodzą one z innej gry firmy Niantic – z Ingressa. Są to ważniejsze obiekty, pomniki, kościoły, szkoły, budynki użyteczności publicznej, punkty informacyjne, murale i graffiti – rzeczy które nieraz mijałam, a do których zdecydowanie warto byłoby znać drogę. Mając więc konkretny cel – a także i konkretną nagrodę, bo jak już pisałam, w PokeStopach można znaleźć kilka przedmiotów do wykorzystania w grze – od razu lepiej się biegnie. A jeśli jeszcze za przebyte kilometry mogę uzyskać dodatkowego Pokemona, wyklutego z jajka (za 2, 5 albo 10 km), od razu chce się ubrać wygodne buty, spakować Power Bank i tylko biegać z wyciągniętym telefonem. Nawet muzyka z gry pasuje tempem do szybkości biegu.

Innym ciekawym elementem gry są gymy – miejsca, które można przejmować po pokonaniu obecnego tam gracza, a które dziennie wzbogacają gracza o monety do wykorzystania w sklepie. Są też przyjazne siłownie, należące do drużyny tego samego koloru, z których można korzystać bez walki. Dzięki temu zachodzi interakcja pomiędzy użytkownikami aplikacji. Także wykorzystywane przedmioty do wabienia Pokemonów mogą gratisowo pomóc innym pobliskim graczom.

Nie wspomniałam jeszcze o tym, co w grze ukradło serce niejednej osobie aktywnej w Social Media, a mianowicie o funkcji rozszerzonej rzeczywistości. Zostawiłam to na koniec, ponieważ nie obsługuje jej mój telefon i wszystko co wiem o tym trybie wynika z doświadczeń innych graczy. Polega to na tym, że gra, wykorzystując aparat w telefonie, wyświetla rzeczywistość z wklejonym Pokemonem – na przykład stojącym na chodniku przed nami. Gra dużo bez tego nie traci, a zyskuje na płynności, łatwości znalezienia pokemona i pożeraniu mniej z baterii. Oczywiście fajnie by było czasem pochwalić się, w jakim miejscu znalazło się jakiego stworka – ale trudno. Zdecydowanie da się grać i bez funkcji AR.

Bardzo cieszę się, że w ogóle powstała taka gra jak Pokémon GO. Aplikacja skutecznie ożywia miasta i zachęca do ruchu nawet największych leni. Motywuje do poznawania ważnych punktów w okolicy, a przy okazji daje tyle rozrywki, co naprawdę nieliczne gry komputerowe czy mobilne.

Oczywiście jest i druga strona medalu – zaczynając od zawirusowanych nieoficjalnych kopii gry, które mogą uszkodzić telefon czy wykraść dane osobowe, poprzez wypadki na drogach wynikające z czyjejś chęci złapania rzadkiego pokemona. Wykorzystując aplikację, złodziej może łatwo zwabić kogoś z drogim telefonem, a gracze – pracownicy mogą mieć trudności ze skupieniem się na wykonywanym zadaniu, myśląc tylko o wyjściu z biura i bieganiu po mieście w pogoni za Pokemonami. Ale takie jest życie – pełne niebezpieczeństwa i pokus; taki jest świat – pełen ludzi złych i bezmyślnych. To nie wina gry, że takie rzeczy się zdarzają, a trudno przewidzieć wszystkie możliwe zagrożenia. Grunt to zachować rozsądek – wtedy gra może się przyczynić do wielu pozytywnych zmian w życiu, a co najmniej do nabrania kondycji. Nie mówiąc już o efektach na większą skalę, takich jak ożywienie przestrzeni publicznej.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook24Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • A ja się jakoś nie mogę przekonać. Ludzie zamiast wyjść i uprawiać sport albo podziwiać przyrodę zamykają się w świecie telefonów. Ja nie lubię.

    • eV

      Jest dokładnie odwrotnie – ludzie, którzy dotąd nie mieli kontaktu ze światem zewnętrznym, nagle spędzają więcej czasu biegając po mieście niż siedząc przed komputerem. Więcej ma to wspólnego ze sportem niż oglądanie Chodakowskiej :)

      • To już chyba lepiej zostać w domu i poćwiczyć z Chodakowska niż chodzić po ulicy z nosem w telefonie. Nie przekonalas mnie.

  • Postanowiłam spróbować! Jeśli to zachęci graczy do wychodzenia z domu to czemu nie? Skusiła mnie też ze względu na rozszerzoną rzeczywistość, która po raz pierwszy dostępna jest dla mas. Zainteresowanie jest tak duże, że wczoraj kilka razy gra mi się zawiesiła, dlatego najlepeij grać rano :)

    • eV

      Tak, to absolutna nowość na tak dużą skalę. Ale sama gra jako gra też ma przyjemną mechanikę. Poza tym, dotąd fajne gry z Pokemonami wychodziły tylko na konsole.

    • daromar

      Pierwsza gra z takim zastosowaniem rozszerzonej rzeczywistości i dla mas to był Ingress. Chociaż dopiero pokemony się przebiły do normalnych wiadomości :)
      Pokemony mają tego samego twórcę więc pełnymi garściami z tej gry czerpią.
      Przy okazji Ingress wymaga znacznie więcej gry zespołowej, Pokemony praktycznie wcale. Ale zapewniają dużo frajdy z gry, jak tylko bateria pozwoli bo apetyt na energię ma bardzo duży.

  • Sama nie gram, ale jakoś cieszy mnie widok ludzi biegających za pokemonami po mieście :)

    • eV

      Prawda? Nawet jeśli gra się wszystkim za miesiąc znudzi, to może przynajmniej wyrobi dobre nawyki :)

  • GeeWay

    Nie gram i chyba nie zamierzam, to troszkę nie moja bajka, ale w szoku jestem jak takie gry jednoczą ludzi i są w stanie wyprowadzic ich na ulice:P

  • A słyszałam, że już było sporo wypadków spowodowanych ta grą, bo głupi ludzie gapią się w telefon i idą na środek ulicy złapać pokemona :/

    • eV

      Prawda. Niestety tak już bywa z ludźmi zafascynowanymi czymś za bardzo – mogą zaszkodzić sobie albo komuś. Zgadzam się, że to ważny problem – choć każdy kto gra w Pokemon GO, uruchamiając grę musi popatrzeć się na ekran ładowania który wyraźnie przed tym ostrzega. Niestety, im więcej osób na ulicy, tym więcej wypadków, a im więcej ludzi nieuważnych, roztrzepanych, tym jeszcze gorzej. Tak było z ludźmi próbującymi sobie zrobić selfie w różnych miejscach, tak było z dziećmi grającymi w piłkę 40 lat temu. Tutaj potrzeba opamiętania. Na szczęście, póki co, nie słyszałam jeszcze o żadnej tragedii z udziałem Pokemon GO w Polsce.

  • Pamiętam Pokemony sprzed lat. Miałam wtedy lat grubo naście. Strasznie mnie te bajki drażniły. Teraz też nie czuję potrzeby bawienia się tą aplikacją. Cóż, każde pokolenie ma swoich ulubionych bohaterów.

  • Ja mam mieszane uczucia co do tej gry.. Niby ludzie wychodzą z domu, sprzed komputerów, ale dalej patrzą w ekrany nie patrząc nawet czy nie wchodzą na ulicę albo nie tratują siebie nawzajem.

    • eV

      Patrzenie na ekrany tylko przy PokeStopach, czyli w konkretnych miejscach, najpierw trzeba do nich dobiec :)

      • Zgadza się :) Ale niestety widziałam różne (gorsze) przypadki :(

        • eV

          Niestety, nie każdy potrafi zachować rozsądek :/.

  • Grałem przez kwartał w Ingress i opisałem wrażenia http://rozie.blox.pl/2015/07/Gra-Ingress-wrazenia.html
    W skrócie wady:
    Poznawanie miasta jest złudne – OK, na niektóre rzeczy zwróci się uwagę, ale zwykle po prostu chodzi się z nosem w ekranie i pamięta, gdzie są portale (czy tam pokespoty), a nie jak co wygląda czy jak się nazywa.

    Gra (Ingress) żre baterię i transfer w zastraszającym tempie.

    • eV

      Ja do tej pory nie wiedziałam, że w okolicy wynajmowanego mieszkania mam technikum budowlane czy całkiem niebrzydki park. Więc jednak coś tam poznałam. Z chodzeniem z nosem w ekranie – różnie. Jeśli wiem gdzie jest PokeStop, to dopiero będąc na miejscu wyciągam telefon z kieszeni, no chyba że po drodze trafię na jakiegoś Pokemona.
      A jeśli chodzi o Ingressa, to dyskusja już pod Twoim wpisem ;)

    • warto

      grales kwartal i nie widziales niczego… bo grales kwartal i miales cisnienei na gre, pozniej ono siada i faktycznie odkrywasz miejsca i nie patrzysz w skaner non stop bo juz go umiesz obsluzyc bez angazowania 90% cpu :D

      a pozniej zaczynasz zwiedzac okolice, ja z ingressem w ciagi trzech lat nakrecilem na rowerze ponad 5000km (nie liczac jezdzenia po miescie, a tylko wypady po 30 i wiecej km).

      • Nie przypuszczam. Coś tam widziałem, ale bez szału. Bo w Ingress na punkty można zwracać uwagę, ale nie trzeba. Zupełnie inaczej by było, gdyby np. był dostępny opis miejsca i trzeba było odpowiadać na pytania go dotyczące. No ale to eliminuje sporą część portali (np. murale). I pewnie sporą część użytkowników.

        Zwiedzanie z Ingressem – ale po co? Zwiedzać można (efektywniej!) bez Ingressa, a żeby grać i nabijać punkty wystarczy korzystać ze „stałych” portali, które się ma po drodze. Z tego co pamiętam nie ma wymogu rozległości geograficznej odwiedzanych portali do awansu na kolejne poziomy (a szkoda).

        Trzymajmy się faktów, czyli tego czym gra jest, a nie czym mogła by być. A niestety jest prostą, bez głębszego sensu i przesłania, podatną na automatyzację klikaniną. Niby są jakieś bonusy i eventy ale… opcjonalne i nadal bez głębszego sensu. I tu akurat – z tego co słyszę – Pokemon Go wypada lepiej – jest i wymóg pokonania zadanego dystansu i jakiś element kolekcjonerski.

        Do poznawania okolicy i wycieczek to już bardziej chyba geocaching się nadaje…

        • warto

          „upełnie inaczej by było, gdyby np. był dostępny opis miejsca i trzeba było odpowiadać na pytania go „dotyczące”

          Opis miejsca jest dostępny (oczywiście jesli ktos go wprowadzi tworząc portal.

          Odpowiada się na pytania przechodząc misje. Te sensowne potrafią naprawdę pogłębić woiedzę, choć w drugą stronę zbyt specjalistyczne drażnią. NIe każdy chce być historykiem sztuki.

          „Zwiedzanie z Ingressem – ale po co? Zwiedzać można (efektywniej!) bez
          Ingressa, a żeby grać i nabijać punkty wystarczy korzystać ze „stałych”
          portali, które się ma po drodze”

          Zwiedzanie z ingressem po nic. Oczywiście gra jak gra, ale jak ktoś lubi pograć i gra w ingress to zwiedza przy okazji. Jak ktoś lubi zwiedzać to ingress mu niepotrzebny to jasne :D
          Nie pograsz korzystając z portali po drodze, to noie jest gra. Do niczego nie dojdziesz (ingame) nie porszajac sie coraz szybciej i coraz dalej.

          Napewno w to grales? Byles na jakiejs akcji? Na anomalii? W sytuacji kiedy intel operator via team radio koorynuje kilkudziesieciu agentow napierdzielajacych po miescie i okolicy autami, z buta i rowerami (bo kazdy rodzaj srodka transportu ma swoje wady i zalety. Np nie da sie naprawde szybko przemiescic z jednej strony miasta na druga inaczej niz na rowerze).
          Grales w sytuacji kiedy zaplanowana akcja wymaga koordynacji kilkunastu grup i jedna pomylka o minute moze polozyc cala akcje?

          Czy moze tylko wydaje Ci się, że grałeś w ingress bo haknąłes portal i strzeliłeś z XMP?

          Co do pokemona uwazam (jak wielu) ze w tej chwili jest nijaki. Ale to w koncu gra tej samej firmy, tej samej ekipy tym razem z duzo wiekszym doswiedczeniem. Mysle ze wersja 1.0 (obecnie 0.29) moze byc hitem… w tej chwili to nowość, ale jesli ktoś chce pograć bo lubi grać to nadal ingress.

  • Przyznaję, że zaczęłam sama w to grać i zrobiłam sobie dwa, dwugodzinne spacery tyko po to by złapać pokemony, po drodze zintegrowałam się z ludźmi, którzy też łapali pokemony. Niestety serwery padają i kiedy po raz kolejny (jakiś 7) pokemon mi się nie załadował po złapaniu, albo przez pół godziny kręciłam się po chodniku wielkości 2 m2 bo nie łapało dokładnie mojego położenia, nie wspominając, że sama gra potrafi przez pół dnia się nie włączyć – przestałam.
    To świetna gra, która jak napisałaś wymusza wyjście z domu i integracje z innymi, ale dopóki nie poprawią serwerów mam za małą cierpliwość do niej.

    • eV

      Niestety, jednego dnia dołączyli 27 nowych krajów i nagle okazało się, że serwery nie są w stanie wyrobić takiego ruchu. Ale to tylko kwestia czasu – wkrótce część ludzi się znudzi a i pewnie twórcy gry zadbają o naprawienie tych problemów. Już teraz jest zdecydowanie lepiej niż było dwa dni temu.

  • nic mi nie mów o Pokemon Go, mój chłopak jest tym tak zafascynowany, że nawet podczas wspólnych spacerów naszą trasę wyznacza ta gra :)

    • eV

      Przynajmniej nie musisz się bardzo starać aby go wyciągnąć z domu :D. Grunt to by nie trzymał wyciągniętego non-stop telefonu.

  • warto

    No git, ale… od lat można było grać w ingress, nadal można i tam przynajmniej apka działa, nie tak jak w tym nowym

    • eV

      Widzisz, ja o Ingressie nie słyszałam wcześniej :)

      • warto

        Hmmm no to w kazdm razie to gra tej samej firmy polegajaca takze na chodzeniu po miescie z telefonem, tylko jak sie wydaje bardziej dla doroslych i chyba z lepszym tlem fabularnym (ludzie i ufoludki) … przy okazji gra wybitnie zespolowa a pokemony pomijajac ze zabugowane, z dzieciecym interface sa w tej chwili o niczym. Nie znaczy ze nie ewoluuje to w cos grywalnego, ale na tym etpaie wiekszosc odpuszcza po tygodniu, pomijajac tych ktorzy odinstalowali po 3 godzinach zabawy (a w ingress graja nieprzerwanie 3 lata i więcej)

  • Jest to świetny pomysł na biznes i tragiczne będzie w skutkach. Coraz częściej słyszę o wypadkach, bo ktoś wgapiony w telefon wszedł pod koła samochodu. Wiem, wcześniej dzieciaki też się gapiły, ale teraz już całkowicie wyłączają zmysły i tracą kontakt z rzeczywistością. Pół biedy jeśli by tylko sobie robili krzywdę, ale stwarzają zagrożenie dla innych. Sam widziałem, jak jakiś typ rozbijał się po sklepie, wpadał na ludzi aż go ochrona wyrzuciła. Podobno wchodzą na posesje, bo „pod drzewem ukrył się pokemon”. A przecież to dopiero początek.

    Moim zdaniem największym problemem jest to, że trzeba patrzeć na świat przez mały ekran telefonu. Już dużo lepsze są Geocachingi, gdzie też trzeba odnaleźć jakieś miejsce, ale komórki używa się tylko do sprawdzania GPSa.

  • Ja już jestem za stary chyba na takie klimaty. Po pierwsze, fanem pokemonów nie byłem nigdy i totalnie nie potrafiłem zrozumieć tego fenomenu. Po drugie, bieganie po mieście wciąż patrząc w telefon raczej ciężko zaliczyć mi do relaksu wynikającego choćby z normalnego spaceru czy biegania z odpalonym endomondo i ulubioną playlistą na słuchawkach.

  • Razem ze znajomymi zaczęliśmy ostro w to grać! Sam po sobie też zauważyłem, że nagle zacząłem się więcej ruszać… :)

  • Zainstalowałem, to nie moja pierwsza appka oparta o geolokalizację, ale akurat teraz tyle się u mnie dzieje, że nie mam czasu ogarniać na bieżąco. Wspomniałaś o filmach z USA pokazujących fenomen Pokemon GO. Widziałaś co nakręcił Casey Neistat? Genialny materiał widziałem u niego na kanale. Polecam :)

  • Pokemony to nie moje dzieciństwo, naklejek nie zbierałem. Pisałem ostatnio u siebie o smartfonach ale kontekście, że osoby starsze pchają się pod koła roweru … ale wtedy chyba tej apki jeszcze nie było albo pobrano z nielegalnego źródła. Mnie jakoś nie nęci ta gra, choć pomykając rowerem widuję osoby, które spacerują z wyciągniętym telefonem przed sobą. U mnie tylko aplikacja o przebytej trasie na rowerze.

  • Mnie ta gra trochę przeraża. Mam wrażenie, że ludzie nie patrzą gdzie idą bo są zajęci łapaniem pokemona i to wytwarza niebezpieczne sytuacje na drodze i innych miejscach wymagających uwagi. jak widzę rowerzystę na jezdni z telefonem w ręce to mnie szlag trafia. Aczkolwiek czasem zastanawiam się czy jakiś pokemon nie siedzi u mnie na balkonie :)

  • Pingback: Karnawał Blogowy #32 - Bobrownia()