Wpis dodany: Lipiec 30, 2016 1:48 pm w kategorii:

Blogosfera rozrasta się w niesamowitym tempie, a na blogerskie imprezy twórcy internetowi zgłaszają się tysiącami. Podobnie było z tegoroczną edycję See Bloggers – organizatorzy zaplanowali bardzo duże wydarzenie, na co najmniej kilkaset osób. Dzięki temu nawet tacy mniej popularni blogerzy jak ja, mieli szansę się dostać na listę uczestników. Daleko nie miałam, bo impreza odbyła się w mojej Gdyni – z tego też powodu szczególnie zależało mi na uczestnictwie. A czy było warto – zapraszam do zapoznania się z moją relacją z wydarzenia.

see bloggers

Zaczęło się dziwnie. Przed wejściem do budynku, w którym odbywało się See Bloggers, ciągnęła się ogromna kolejka. Tego można się było spodziewać przy dużej liczbie uczestników. Czy zawiniło to, że rejestracja każdej osoby trwała długo przez drukowanie plakietek na miejscu, czy fakt, że uczestnicy przybywali na ostatnią chwilę, pomimo otwarcia półtorej godziny wcześniej – trudno powiedzieć. Niestety wpłynęło to na pierwsze warsztaty i wykłady, na które niektórzy docierali w trakcie trwania.

See Bloggers to ludzie

W całym See Bloggers chyba najbardziej bałam się tłumu. Znam budynki PPNT, wiem ile miejsca jest w centrum konferencyjnym i nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak mogłoby się w nim znaleźć 900 osób na raz. Później ktoś powiedział, że uczestników imprezy było ponad 1300. Nie wiem, na ile to prawda, ale miałam wrażenie, że nie było nawet połowy tej liczby. Często natrafiałam na znajome twarze i dość łatwo było mi znaleźć osoby, z którymi szczególnie chciałam zamienić kilka słów.

Na tym właśnie zależało mi najbardziej. Chciałam spotkać te osoby, których twórczość obserwuję od dawna, które swoimi postami na blogach mnie inspirują i motywują do działania. Wyszukiwałam też twarzy znanych z poprzednich imprez blogowych, czy nawet ze świata pozablogowego. W ten sposób udało mi się miło spędzić czas z:

  • Qrkoko i jej Przedmężem – znanych w rękodzielniczej części blogosfery – jak się okazuje, przemiła para, trzymająca się raczej poza tłumem, a mająca zawsze coś ciekawego do powiedzenia
  • Panią Dyrektor – czyli moją najulubieńszą blogerką architektoniczną, kobietą o niezwykłym charakterze i zwariowanym podejściu do życia
  • Rosaline – Sylwia pochodzi z mojej rodzinnej miejscowości (obecnie mieszka na Śląsku), prowadzi bloga feministyczno-kobiecego, którym bez trudu podbija blogosferę – w końcu musiałyśmy się spotkać po latach
  • Gender Gosposią (wraz z Panią Gender) – w blogosferze udowadnia, że mężczyzna też może być królem domowej kuchni, natomiast na See Bloggers, że i poza kuchnią ma mnóstwo ciekawych rzeczy do powiedzenia
  • Ksawerym – który prowadził kiedyś fajnego bloga o kulturze i zdecydowanie powinien do tego wrócić, zwłaszcza że pomysłów ma sporo
  • Kulką Szpulką – z którą mogłabym długo rozmawiać o życiowych sprawach, ale tym razem niestety czas ograniczyły nam kolejne warsztaty
  • Martyną z Technologii Smaku – która prowadzi świetnego bloga łączącego naukę z kulinariami i zawsze ma mnóstwo ciekawostek ze świata nauki.

Oczywiście na miejscu było o wiele więcej znanych mi blogerów; wyżej wymienieni to osoby z którymi udało mi się dużej posiedzieć. Było też mnóstwo krótkich rozmów, przywitań, a także nawiązywania nowych znajomości. Tutaj mogłabym wymienić Joankę-z, Agę z Plachaart, Wojtka z PraKreacji, Joannę z Krzywej Prostej, Innoką, czy Martę z Rudym Spojrzeniem Na Świat. Choć nie było wielkich tłumów, nie udało mi się za to znaleźć nigdzie Pawła Opydo ani Smiley Projet.

See Bloggers to warsztaty i prelekcje

Rejestracja na warsztaty odbywała się na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Lubię tę metodę, ponieważ daje równe szanse każdemu (no chyba nie powiecie mi, że jakiś bloger nie ma stałego dostępu do Internetu?). Poza tym, podobnie wyglądają zapisy do katedr co semestr u mnie na studiach, więc mam już swoje metody aby dostać się tam, gdzie chcę (czyli pierwszy lepszy zegar atomowy z neta i skupienie się tylko na wyklikaniu tego co trzeba z ctrl+f). Dzięki temu udało mi się zapisać na:

  • warsztaty z Panią Dyrektor o dobieraniu kolorów do swojej przestrzeni pracy – bardzo odstresowujące zajęcia przy użyciu kredek, zakończone zabawnym podsumowaniem
  • warsztaty, a raczej wykład Wojciecha Wawrzaka o prawie dla blogerów w pytaniach i odpowiedziach – bo niby wszystko jest opisane u niego na PraKreacji, ale jak to w prawie bywa, zawsze i tak pojawią się jakieś pytania
  • zajęcia z House Loves o fotografii wnętrz – bardzo konkretnie przedstawiona wiedza, dokładne parametry, wszystko wytłumaczone od deski do deski i to w ograniczonym czasie
  • warsztaty z Wiktorem Franko i firmą Olympus o fotografowaniu portretów – czyli profesjonalna sesja z profesjonalną modelką i profesjonalnym sprzętem, a aparatów dostępnych na miejscu wystarczyło dla każdego
  • warsztaty/wykład Artura Jabłońskiego o narzędziach dla blogerów, aplikacjach na których można śledzić ruch na stronie, wyszukiwać inspiracje czy monitorować jak blog sprawuje się w internecie – przyznam szczerze, że nie znałam do tej pory większości z nich.

Jakimś przypadkiem też znalazłam się na yoczokoowym wykładzie, którego zdecydowanie nie byłam targetem (gdzie mi do Youtube’a, gdzie mi do popularności?), a mimo to był dla mnie wartościowy. Pozytywnie zaskoczyła mnie świadomość youtubera, że jego odbiorcami są głównie dzieci i dostosowywanie do nich swoich treści. Spodziewalibyście się tego po kimś kto ma 17 lat?

Czasu wystarczyło mi już tylko na jeden ogólnodostępny wykład – „Jak nie być debilem i nie rozprzestrzeniać głupot w sieci. Błędy poznawcze i ich konsekwencje” Piotra Buckiego. Świetnie poprowadzone, konkretne, z mnóstwem przykładów. Zdecydowanie warto było na nie przyjść.

See Bloggers to „dary losu”

Każdy lubi dostawać prezenty, nawet jeśli są to trzy litry Coca-Coli, których nie można zostawić w szatni. Również odebrałam swój pakiet upominków – od firm Eveline oraz FM World (Over 150 Fragrances), a także zjadłam przepyszne wegańskie brownie zaprezentowane na stanowisku sklepu Netto. Taka jest specyfika blogerskich imprez – niby nie chcesz wchodzić w świat osób, które „sprzedały się za tusz do rzęs”, ale jednak odzywa się taki głos zachęcający do skorzystania z okazji. Jeśli jednak ktoś przybył na See Bloggers specjalnie aby pozbierać gadżety, to na pewno wracał do domu obładowany torbami – niektóre stoiska pod koniec imprezy po prostu rozdawały wszystko co na nich zostało.

See Bloggers to nie Blog Forum Gdańsk

Kiedy parę lat temu po raz pierwszy odbyło się See Bloggers, pojawiło się parę głosów, że to przyszła konkurencja dla Blog Forum Gdańsk. Kolejne edycje coraz wyraźniej pokazują, że to impreza o zupełnie innym charakterze. Na BFG dostają się nieliczni, za to nagrania oglądane są przez dużą część blogosfery. Co roku w wakacje przez Internet przelewa się fala postów o tym, kto się dostał, a kto się nie dostał i jak bardzo powtarza się sytuacja z lat poprzednich. Sama wysyłam formularz rokrocznie, z takim samym skutkiem i potem udaję, że wszystko mi jedno, choć tak naprawdę chciałabym w tym uczestniczyć.

Na See Bloggers jest zupełnie inaczej. Wydarzenie nastawione jest na integrację właśnie dzięki dużej skali. Jak już się dostaniesz na listę uczestników, masz pewność, że znajdzie tam innych blogerów o podobnej skali, a być może i tych dopiero zaczynających lub niszowych. Początkowo bałam się tych tłumów, ale ostatecznie cieszę się, że See Bloggers rozwija się w taką stronę. Zamiast zamkniętej konferencji tworzy się duże miejsce spotkań. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby mogli w nim wziąć udział wszyscy blogerzy. Tacy, którzy mają już coś na koncie – oraz tacy, którzy zaczęli parę miesięcy temu albo piszą zbyt specyficznie, aby czytały ich tysiące. Blogosfera jest w Polsce ogromna więc to byłby niezwykły problem organizacyjny. Za to twórcy See Bloggers pokazali, że da się okiełznać duży tłum – i spisali się w tym roku na medal.

A zdjęć nie robiłam, bo postanowiłam skupić się na wydarzeniu i choć raz być „po tej drugiej stronie lustra”.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook25Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Dzięki za wzmiankę!

  • A niech to, teraz znowu zaczynam żałować, że mnie nie bylo! ;)

    • eV

      Na szczęście imprez blogowych jest coraz więcej, więc masz z czego wybierać :) A może widzimy się na kolejnym See Bloggers? :)

      • Oh, z chęcią! <3
        Mam nadzieję, że za rok zbiorę się na odwagę i pojadę. Jak na razie czuję się "za cienka w barach" na blogowe imprezy…

        A dzieje się może coś po drodze, na czym planujesz być? ;)

  • Ten fascynujący festiwal moim zdaniem nie koniecznie jest nastawiony przede wszystkim na program, z góry założony. Tu liczy się coś więcej, a mianowicie integracja i sama w sobie opcja poznania tak wielu ludzi o podobnych zainteresowaniach. Wspaniale być tam zaproszoną. Pozdrawiam :)

    • eV

      Właśnie o to mi chodziło. I to jest główny powód, dlaczego uważam, że im więcej przyjętych blogerów tym lepiej. Dzięki temu zawsze znajdzie się kogoś interesującego do pogadania :)

  • Brownie było cudowne, a „dary losu” są na prawdę miłe, bo człowiek czuje się taki wyróżniony.

    • eV

      Prawda – czujesz, że ktoś docenia fakt, że przeznaczasz kupę swojego czasu na pisanie (co przecież robisz dla siebie). Dlatego nie krytykuję „darów losu”. Jeśli ktoś uważa, że jest ponad to, to jak dla mnie brzmi bardzo bufońsko.

  • Z tym podbijaniem blogosfery przeze mnie to trochę przesadziłaś, ale dzięki! :D
    Fajnie było się spotkać po latach, to była naprawdę udana impreza. Miałam trochę mieszane uczucia co do darów losu, których pozbierałam dość sporo, ale potem uświadomiłam sobie, że wiele osób nazbierało z połowę więcej i mi ulżyło, nie czułam się już jak ostatni sęp.
    A BFG cóż, też się nie dostałam i myślałam, że będzie to dla mnie większy „smuteczek”, ale teraz jest naprawdę tyle imprez dla blogerów, że przestało mi jakoś szczególnie zależeć. Czy BFG to naprawdę najlepsza impreza? Nie wiem, ale oglądałam rok temu relację w internecie i prelekcje jak najbardziej były fajne, jednak na tegorocznym Blog Conference Poznań były lepsze, dlatego myślę, że takie imprezy tworzą ludzie i prelegenci, których się zaprosi, a na mniejszą imprezę też można zaprosić najlepszych. :)

    • eV

      Czy BFG to lepsza impreza? Moim zdaniem – inna. Jest bardziej jak TEDx – niby są osoby na widowni ale i tak główną ideą jest przekazanie wiedzy czy pomysłu. BFG kojarzy mi się właśnie z nagraniami wykładów dostępnymi na Youtube’ie, nie wiem jak wygląda od środka.
      Mówisz, że warto jechać na Blog Conference Poznań? W takim razie dopisuję do listy planów na przyszły rok :)

  • udomowiona

    Tyle ciekawych osób w jednym miejscu – super!

  • Ja to żałuję jednego, ze te spotkania takie krótkie i porozmawiać da się w biegu tylko.. milo bylo Cię poznać na żywo:)
    Na See bylam pierwszy raz i bylam trochę skolowana tym pospiechem i ilością osób. Co chwilę kogoś spotykalam, chcialam zamienic słowo, a tu ktoś kolejny…:)

    • eV

      Oj, kompletnie się z Tobą zgodzę. Chciałoby się posiedzieć z każdym chociaż pół godziny, a tu kolejni znajomi, kolejne wrażenia. Spokojnie można by było rozłożyć See Bloggers na jeszcze dodatkowy dzień czy dwa i założę się, że i tak by czasu dla wszystkich nie starczyło :D.

      • Dokladnie:)) to,co za rok też się widzimy?

        • eV

          A i może nawet wcześniej :).

  • Szkoda, że mnie tam nie było…

  • Ja w jednym zdaniu ze studiem Yayo – ała!

    Mam przynajmniej nadzieję, że merytoryczną częśc warsztatu uważasz za przydatną :)

    • eV

      Wybacz, ale ja – człowiek zabiegany – jestem ze wszystkimi serialami do tyłu. Spoilerów unikam jak ognia i idzie mi to unikanie po mistrzowsku – do dzisiaj nie wiem jak kończy się parę kultowych filmów, które niby każdy powinien znać i bez oglądania, ale ja mam je na liście i dopóki na niej będą, dopóty nie będę znała zakończenia ;)
      A czy prezentacja była przydatna? Oczywiście! Była naprawdę świetna i treściwa. Nie znałam zdecydowanej większości z tych stron, nawet robiłam notatki na wszelki wypadek :) Słuchało się naprawdę fajnie, opowiadałeś w ciekawy sposób i widać było, że bardzo się przyłożyłeś do przygotowań. No i dzięki za umieszczenie wszystkiego w jednym wpisie.

      • Przepraszam! :(

        Tym bardziej mi smutno, że Twoja opinia jest dobra, a wydźwięk fragmentu we wpisie o mnie taki, że w zasadzie wychodzę jedynie na kiepskiego żartownisia ;)

        • eV

          Jest dobra, ale przez ten spoiler muszę odłożyć obejrzenie ostatnich 4 odcinków GoT na moment kiedy zapomnę o tym co powiedziałeś :D Ale dobrze, skoro tak ładnie przeprosiłeś to zlikwiduję z treści wpisu ten nawias – skoro już dotarł do adresata to stracił na aktualności :) Nie martw się, mojego bloga i tak nikt nie czyta :)

  • Nam również było bardzo miło spędzić z Tobą czas podczas szalonej imprezy na ziemi, z dala od tłumów :D

    • eV

      Przynajmniej nikt nie powie, że podpieraliśmy ściany (albo sufity :D).

  • Nigdy nawet nie pomyślałam poważnie o takiej konferencji :) A może trzeba dążyć do czegoś nowego ? :)