Wpis dodany: Sierpień 10, 2016 10:02 pm w kategorii:

każdy może zostać artystą

Wiele osób twierdzi, że artystą może zostać tylko ktoś, kto dostał magiczny dar od siły wyższej albo genetycznie uzyskał talent po swoich przodkach. Są też tacy, którzy uważają, że kreatywności i tworzenia da się nauczyć, ale tylko zaczynając w odpowiednio młodym wieku. Moje zdanie w tym temacie jest absolutnie odmienne. Twierdzę, że każdy może stworzyć coś pięknego, nauczyć się wyrażać swoje emocje poprzez sztukę, niezależnie od wieku. Każdy może zostać artystą, jeśli tylko tego chce i uda mu się znaleźć w sobie iskrę wrażliwości twórczej. Wtedy włożona praca i poświęcony czas mogą zdziałać cuda.

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o bardzo inspirującym wydarzeniu, w którym uczestniczyłam. Pod koniec lipca, w Laboratorium Innowacji Społecznych w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym odbyły się tygodniowe warsztaty sztalugowe dla dorosłych. Choć darmowe bilety rozeszły się w pierwszych minutach od ogłoszenia wydarzenia, mi na szczęście udało się dostać na te zajęcia. Cieszę się, że rysunek i malarstwo są wciąż chętnie praktykowane przez osoby, które podstawówkę mają już dawno za sobą.

Warsztaty odbywały się przez pięć dni od godziny 17 do 20. Część osób, w tym ja, przybywało na nie prosto z pracy. Było więc to niemałe wyzwanie, ale udało się je zakończyć sukcesem.

Na miejscu poznałam grupę piętnastu osób pełnych motywacji do działania i chętnych do nauczenia się czegoś nowego. Duża większość z nich nie miała w swoim życiu zbyt wiele przygód z malarstwem, choć tylko część nie zajmuje się tworzeniem w ogóle. Zajęcia poprowadziła Joanna Cupiał, prawdziwie artystyczna dusza, mająca dwie pracownie (w Gdańsku i Gdyni) i ucząca sztuki zarówno grupy dzieci jak i dorosłych. Tydzień pracy zaowocował wernisażem, na który przyszło zaskakująco dużo osób.

Pierwszy dzień

każdy może zostać artystą

Zanim ustawiliśmy się przy sztalugach, trzeba było zacząć od czegoś mniejszego na rozgrzewkę. Pierwszym naszym zadaniem było stworzenie trzech szkiców przedstawiających ludzi na tle architektury – czyli kontrast nieorganiczne-organiczne. 45 minut na trzykrotne wynalezienie odpowiedniego miejsca wokół PPNT i odwzorowanie go ołówkiem na kartce papieru. To zadanie uznałam za trudne, bo budynki Parku okazały się jeszcze bardziej monumentalne w kontraście do ludzi, niż wydają się kiedy nie trzeba ich narysować. Wykadrowanie czegoś zza ulicy tez było dość trudne. Ostatecznie zrobiłam półtora szkicu i bazgroł. Ten ostatni „mi się zgubił”.

Drugim wprowadzającym ćwiczeniem były szybkie portrety. Naprawdę szybkie, bo na każdy z nich mieliśmy dwie minuty, liczone z zegarkiem. Świetne zadanie, polegające na wyszukaniu w twarzy drugiej osoby elementów charakterystycznych i szybkie ich odwzorowanie na kartce – bo na dopracowanie szczegółów nie ma czasu. Potem odgadywaliśmy przedstawione na kartkach osoby, co o dziwo nie było aż takie trudne i w większości przypadków udawało się za pierwszym strzałem.
każdy może zostać artystą

każdy może zostać artystą

Drugi i trzeci dzień

Główna część warsztatów – malowanie farbami. Martwa natura składająca się z niewielkiej liczby przedmiotów na tkaninie. To zupełnie co innego niż bałagan jaki malowałam na uczelni czy w liceum. O wiele trudniej znaleźć odpowiednią kompozycję z małą liczbą przedmiotów, niż wykadrować fragment czegoś co wyglądałoby ciekawie nawet na zdjęciu. Domyślam się jednak, że mój problem był jednym z mniejszych jakie pojawiały się tego wtorkowego wieczora.

Na szczęście prowadząca warsztaty bardzo konkretnie tłumaczyła jak malować. Zaowocowało to tym, że praktycznie ani jedna praca nie była zła, wszystkie miały w sobie coś ciekawego i wartościowego. Myślę, że brakowało mi takiego podejścia na początku liceum. Wtedy nauczyciel tylko powiedział, że „mamy zrobić mięso”, a klasa długo próbowała się domyślić, o co mogło chodzić. Joanna natomiast wytłumaczyła i dokładnie przedstawiła, w jaki sposób mierzyć proporcje obiektów, jakich farb używać (dwie czerwone, dwie niebieskie, dwie żółte i biała), jaki efekt można osiągnąć konkretnymi narzędziami i jak myśleć o przedstawianym przedmiocie, aby uchwycić jego naturę.

Czwarty dzień

każdy może zostać artystą      każdy może zostać artystą
Po lewej moja abstrakcja, po prawej portret autorstwa Ewy Antoniny Kielar, na którym wyglądam absolutnie jak ja

Węgiel. Bardzo trudna technika, z którą nie miałam zbyt wielu przygód. Szczerze mówiąc, unikałam jej jak ognia, głównie ze względu na brudzenie wszystkiego wokół i trudność naprawienia ewentualnych błędów. Jako temat dostaliśmy portret – portret osoby siedzącej naprzeciwko lub obok, przy podłużnym stole. Jednoczesne rysowanie i pozowanie było trudnym zadaniem, a technika węgla niczego nie ułatwiała. Ostatecznie nie jestem zadowolona z mojej pracy, wszystko wyszło krzywo, ołówkiem byłoby lepiej. Ale cieszę się, że warsztaty wymusiły we mnie odepchnięcie na chwilę niechęci do tej techniki.

Później rozpoczęliśmy kolejną pracę, która była jeszcze kontynuowana ostatniego dnia warsztatów. Abstrakcja, czyli obraz nieprzedstawiający czegoś konkretnego. Finalna praca powstała z połączenia dwóch zamalowanych w całości kartek papieru. Szczegółów nie zdradzę, ale być może ktoś zgadnie, jaka historia kryje się za tym zbiorem warsztatowych dzieł.

Wernisaż

Wernisaż, czyli nie tylko darmowe ciastka (ale też!). Przyszło wyjątkowo dużo osób, nawet pomimo że w wydarzeniu utworzonym przez LIS na Facebooku nie zaznaczyło się zbyt wielu chętnych. Dość duża przestrzeń pozwoliła wyeksponować wszystkie prace, poza szybkimi szkicami – z tych zawisło jedynie parę wybranych. Świetnym i szybkim sposobem zaprezentowania tak wielu dzieł na papierze okazały się linki i spinacze do bielizny. Kolejny pomysł Asi, który z powodzeniem można zaadaptować do domowych celów, na przykład stworzenia wystawki zdjęć z wakacji. Tutaj wisiały węglowe portrety i abstrakcje.

każdy może zostać artystą

To, co powinnam zaznaczyć już na początku wpisu to fakt, że przez ten tydzień wszyscy świetnie się bawili. Prowadząca sama przyznała, że inaczej uczy się grupę dorosłych niż dzieci. Mi taki podział zdecydowanie pasuje. Zupełnie inną motywację mają osoby, które w codziennym biegu organizują sobie te parę wieczorów i postanawiają wytrwać do końca, a inaczej dzieci, którym się nudzi i które przywykły do tego, że ktoś organizuje im czas. To, co jeszcze połączyło uczestników, to chęć tworzenia – czyli zaprezentowania czegoś swojego, stworzonego własnymi rękami. I bez różnicy, czy ktoś przygotowywał się do tego przez całe życie, czy po raz pierwszy widział na oczy pędzel. Sztuka to nie rzemiosło, sztuka to zabawa, poszukiwanie i łączenie.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Brakuje mi tu zdjęcia tego Twojego dwuminutowego szkicu :D

    Świetnie się takie rzeczy ogląda, a zadania brzmią naprawdę ciekawie. I nie wiem czy już mówiłam kiedyś, ale podoba mi się styl Twoich szkiców ♥

    • eV

      Jej, dziękuję :)
      Teraz mam zbyt duży bałagan w pokoju aby te szkice odnaleźć, ale jeśli gdzieś się napatoczą, to je zeskanuję i wrzucę. Dzięki!

  • Super warsztaty, ale ja chyba tak szybko nie potrafiłabym tak szkicować, szczególnie węglem.

    • eV

      Mi się właśnie wydaje, że węgiel jest o wiele szybszy niż ołówek. Zwłaszcza jeśli chodzi o cieniowanie. A jak ktoś jeszcze używa go na co dzień, to bardzo szybko może narysować portret. Nie bez powodu osoby sprzedające rysunki przy atrakcjach turystycznych najczęściej wybierają węgiel.

  • Doskonały pomysł, my na razie malujemy z dziećmi aranżując wnętrza w kierunku artystycznym. Powodzenia!

    • eV

      Po ścianach też malujecie? To było jedno z moich marzeń kiedy byłam dzieckiem :D.

  • podziwiam ludzi z talentem plastycznym, ja niestety nie umiem malować:))
    ale na warsztaty bym się wybrała z ciekawości i chęci spróbowania czegos nowego:)

    • eV

      Talent nie istnieje :). Zdecydowanie polecam tego typu warsztaty, jeśli będziesz miała okazję skorzystać. Z dobrym nauczycielem można bardzo szybko nauczyć się rysować/malować.

      • nestety musze się nie zgodzić.
        ja wierzę w talenty ludzkie i jestem przekonana, że jest cos takiego:))

        • eV
          • zeby stowrzyc ten pierwszy rysnek, trzeba miec talent plastyczny!! no co Ty wygadujesz:)))

            poza tym wierze w tez inne talenty, muzyczny, matematyczny, artystyczny itp:))

          • eV

            Nawet taki rysunek: http://www.deviantart.com/art/Draw-this-again-meme-263062846 ?
            Dam głowę, że nawet Ty, po tym jak napisałaś, że nie masz talentu plastycznego, narysowałabyś ładniej. Ja mogę powiedzieć, że nie mam talentu do mycia garów albo odkurzania, bo tak jest najłatwiej. Ale można też trochę popracować i efekty widać bardzo szybko :)

          • wiesz co, nie wiadomo ile lat miala osoba ktora namalowala ten pierwszy rysunek.
            ja nie mowie ze nie narysowalabym ladnie, ja tylko mowie, ze wierze, ze sa miedzy nami ludzie z wielkimi talentami i ja wierze w takie cos jak talent.
            uwazam rowniez, ze sam talent bez ciezkiej pracy moze byc zmarnowany.

          • eV

            Z opisu wynika, że koło pięciu lat. Ale to nie powinno mieć znaczenia – liczy się „staż”. Początek malowania w każdym wieku wygląda podobnie.
            To trochę smutne, że tak uważasz. Nie doceniasz pracy, jaką trzeba włożyć w stworzenie jakiegoś dzieła. Najłatwiej powiedzieć, że ktoś dostał talent, miał łatwiej, osiągnął coś mniejszym trudem albo bez trudu. Najłatwiej powiedzieć, że ktoś się urodził predestynowany do konkretnej umiejętności i inni, choćby się nie wiem jak starali, nigdy go nie dogonią. Bo on ma wielki talent. Po co więc próbować? Siedźmy na dupie i powtarzajmy, że ten potrafi, bo się taki urodził, a ten nie, bo siedział na…. bo się urodził bez talentu.

  • Świetne warsztaty. Może kiedyś sama się skuszę. Kiedyś bardzo lubiłam malować, mimo że w sumie idzie mi to raczej średnio.

    • eV

      Kiedyś myślałam, że można nauczyć się malować poprzez wyłącznie praktykę. Teraz widzę, że to tylko wieczne powtarzanie tych samych błędów. Dlatego tym bardziej polecam tego typu zajęcia.

  • Inspirujące wydarzenie na pewno dla osób zainteresowanych tematem.

  • Maria

    Świetny pomysł na spędzenie czasu wolnego. Twórcze i inspirujące ;)

  • Też kiedyś rysowałam, jednak poszłam w kierunku wokalnym. Dobrze wiedzieć, że można się tego nauczyć a nie tkwić w przekonaniu, że do tego potrzebny jest tylko talent :)

    • eV

      Ze sztuka tak jest, z muzyką chyba już nie. Zarówno śpiew jak i gra na instrumentach wpływają na ciało człowieka, budują konkretne mięśnie, co mogłoby już nie być możliwe w starszym wieku.

  • Iwona Kmita

    Bardzo fajny tekst, pomyślałam, że może warto by spróbować. Ale w moim przypadku, i myślę że wielu osób, jest obawa i przekonanie, że nie ma się żadnych uzdolnień w tym kierunku i jedyne co można zrobić to się skompromitować. Prace, które pokazałaś na zdjęciach są naprawdę fajne, nie wierzę, że osoba taka jak, która nigdy nie uczyła się tej sztuki (szkoła w tym wypadku to pomyłka) dałaby radę coś podobnego z siebie wykrzesać. Ale zazdroszczę ci tego przeżycia.

    • eV

      Myślę, że po odpowiednio dużej ilości włożonego czasu i pracy udałoby Ci się stworzyć i ładniejsze rzeczy. Jeśli będziesz miała okazję uczestniczyć w podobnych warsztatach, to zdecydowanie polecam z niej skorzystać – nawet ludzie, którzy prawie nigdy nie rysowali, podołali bez problemu wszystkim zadaniom i żadna praca naprawdę nie odstawała :)

  • świetny pomysł :) moim zdaniem z odpowiednią ilością czasu i cierpliwości wszystkiego się da nauczyć ;D