Wpis dodany: Wrzesień 10, 2016 7:42 pm w kategorii:

Projektując, architekt często próbuje w wyobraźni wejść w skórę odbiorcy swojego dzieła. Myśli wtedy: jak ja bym się czuł, odwiedzając to miejsce w takim a nie innym celu? Jakie emocje by mi towarzyszyły, gdybym stanął przed tym budynkiem, nie wiedząc jeszcze, co znajduje się w środku. W jaki sposób poruszałbym się po nim, gdzie szukałbym przestrzeni będących celem mojej wizyty? Czy żaden element obiektu nie budziłby we mnie niechęci, nie powodował rezygnacji z korzystania?

Jak rzadko natomiast w myślach architekta pojawia się pytanie: czy budynek byłby dla mnie wygodny, gdybym poruszał się na wózku inwalidzkim?

projektowanie bez wykluczania

Wbrew pozorom, łatwo zaprojektować coś, co spodoba się większości. Nawet mając ograniczony budżet, wystarczy pokierować się typowymi dla funkcji formami. Wtedy mało kto odważy się powiedzieć, że coś jest nie tak z tym budynkiem. O wiele trudniej jest pamiętać o tych nielicznych, którzy potrzebują innego rodzaju udogodnień. Niestety przykładów takiego zaniedbania jest w Polsce aż żenująco zbyt wiele. Myślę, że większość osób ich nie dostrzega – tak samo jak nieczytający nie wie, gdzie jest pobliska biblioteka, a dziecko ile kosztuje chleb. Dlatego postanowiłam porozmawiać o tym z osobą, której ten problem bezpośrednio dotyczy.

Ola ma 21 lat i studiuje pedagogikę elementarną z terapią pedagogiczną. Z powodu ciężkiej choroby, od urodzenia porusza się na wózku. Wśród jej zainteresowań są literatura, rysowanie, zwierzęta, ale także i fotografia. To właśnie jej zdjęcia wzbogacają ten wpis i doskonale ilustrują omawiany problem – tak jak powinno się na niego spojrzeć, czyli z jej perspektywy.

Postanowiłyśmy wspólnymi siłami ocenić, jak w Polsce wygląda sytuacja projektowania miejsc dostępnych dla osób poruszających się na wózkach. Udało nam się znaleźć wiele przykładów źle zaprojektowanych wejść do budynków. Trudno zliczyć, do ilu sklepów czy instytucji osoba niepełnosprawna nie ma szansy dostać się w ogóle. Innym ciekawym zjawiskiem były przestrzenie, gdzie widać, że ktoś już nawet pomyślał o ich dostępności, ale nie zastanowił się konkretniej nad jej realizacją. Zbyt strome pochylnie, ciasne, bez poręczy, kończące się bez spocznika prosto na drzwiach. Równie dobrze można było umieścić w tym miejscu schody – w obu przypadkach taki budynek nie jest dostępny dla osoby poruszającej się na wózku.

Drugim tematem są miejsca publiczne – parki, place, drogi. Tutaj sytuacja jest z roku na rok wyraźnie coraz lepsza. Do starych wiaduktów dobudowane są windy, w tunelach pojawiają się pochylnie z poręczami. Wciąż jest jednak mnóstwo miejsc, które nie doczekały podobnych zmian. Olu, czy masz podobne wrażenie, że jest lepiej niż było parę, paręnaście lat temu?

Ola: I tak i nie. Rzeczywiście coraz więcej budynków, nawet tych starych jest wyposażanych w podjazdy, windy i tym podobny sprzęt. Ludzie powoli zaczynają rozumieć że to podstawowe wyposażenie budynku a nie czyjeś wygórowane potrzeby. Jednak czasami spotykam się z takimi rozwiązaniami w budynkach że nie wiem czy śmiać się czy płakać. Niektórzy sądzą np. że podniesienie osoby niepełnosprawnej z wózkiem i przeniesienie przez parę stopni to normalna rzecz. A tymczasem jest to dość niebezpieczne i niekomfortowe dla tej osoby.

podjazd2
Podjazd do cukerni „Sowa” w Wągrowcu / zdjęcie: Ola

Patrząc na powyższe zdjęcia podjazdu można pomyśleć, że wszystko z nim w porządku. Nachylenie jest niewielkie, a krawędź, dla lepszego rozpoznania przy gorszym świetle, zaznaczono białą farbą. Nic bardziej mylnego – pomimo tych kilku dobrych cech, pochylnia ma więcej wad niż zalet.
Ola: Podjazd jest za wąski, mój wózek (który i tak jest bardzo wąski, bo robiony na wymiar) nie mieści się na nim. Dodatkowo brak barierek. Od tej strony gdzie jest mur nie ma szans, żeby wsadzić rękę do koła.

Porozmawiajmy o miejscach niedostępnych, nieprzyjaznych dla osoby poruszającej się na wózku. Z jakimi problemami spotykasz się najczęściej? Czy bardzo często one występują?
Ola: Z roku na rok jest coraz lepiej, jednak nie jest idealnie. W miejscach gdzie zwykle się poruszam niestety wiele miejsc nie jest dla mnie przystosowanych. Najczęściej brakuje podjazdów lub są one źle wykonane, między regałami w sklepach jest za mało miejsca, krawężniki są za wysokie. Często niestety zdrowi ludzie nie mogą zrozumieć tego, że nawet drobne rzeczy mogą mi przeszkadzać w poruszaniu się. Dopiero po zwróceniu uwagi otwierają im się oczy i widzą co robią źle.

Jaka jest najbardziej absurdalna sytuacja, z jaką się spotkałaś, jeśli chodzi o dostępność budynków dla osób niepełnosprawnych?
Ola: Kiedyś trafiłam do łazienki, która okazała się być składzikiem na mopy i drabiny, ale kelnerka twierdziła, że można jej używać i wszystko jest ok. Następną sytuacją może być ta, kiedy parę lat temu, w styczniu, udałam się do ZUS-u i podjazd nie został odśnieżony, a schody już tak. Dodam tylko, że zalegał śnieg na nim z kilku dni. Kilka tygodni temu jedna z cukierni w moim rodzinnym mieście zrobiła remont, podczas którego podjazd został zlikwidowany, a na jego miejscu zrobiono taras. Nowy podjazd nie nadaje się do użytkowania, ponieważ jest za wąski.

Niestety – nawet jeśli coś jest zaprojektowane poprawnie, to często po oddaniu budynku do użytku, inwestor przestaje się przejmować dostępnością. Ale porozmawiajmy też o złych projektach. Ja osobiście na co dzień mam do czynienia z jedną dziwną sytuacją – w znanym mi budynku umieszczona jest toaleta przystosowana do używania przez osoby niepełnosprawne… ale znajduje się na piętrze, do którego prowadzą wyłącznie schody – trzy pełne biegi. Odnoszę wrażenie, że komuś zależało na tym, aby toaleta nie musiała posiadać przedsionka, a ten obowiązek nie dotyczy właśnie tych przystosowanych. Innym przykładem jest podjazd przedstawiony na poniższym zdjęciu. Nie mam pojęcia, dla kogo został on zaprojektowany, ale nie sądzę, aby do sklepu często wjeżdżali rowerzyści. Myślę, że nawet matce z wózkiem byłoby trudno wtaszczyć wózek po takiej pochylni do połowy drzwi (jak by je wtedy otworzyła?). Co ma więc powiedzieć osoba niepełnosprawna? Ja osobiście nie wiem, czy traktować to jako brak wiedzy, konieczność spełnienia jednego z przepisów na siłę, czy jakiś wyjątkowo nieśmieszny dowcip.

podjazd

Zbyt duże nachylenie, za mała szerokość podjazdu, brak poręczy, za którą można się złapać – często te cechy występują jednocześnie. Czy to wszystkie cechy złego podjazdu, czy o czymś zapomniałam?
Ola: Kolejną, złą cechą podjazdu jest nawierzchnia wykonaną ze złego materiału np. bardzo śliskie płytki. Nierzadko też podjazd jest za krótki i za stromy jednocześnie.

A to tylko część wejściowa! Czy często zdarza Ci się trafiać na budynki, których układ pomieszczeń i komunikacji został zaprojektowany tak, aby nie dało się komfortowo z nich korzystać?
Ola: Zależy to od tego gdzie akurat udaję się, gdzie przebywam. Sądzę, że w dużych miastach, np. w Poznaniu, jest więcej miejsc przystosowanych do osób niepełnosprawnych. W małych miejscowościach częściej natrafiam na liczne utrudnienia. Zdawało by się, że to nowe budynki są bardziej przystosowane, ale jednak często spotykam się z tym, że w starych budynkach są zakładane windy czy budowane podjazdy.

Zbyt ciasne korytarze, brak pola manewrowego do zakręcania lub winda umieszczona na przeciwnym końcu budynku co drzwi – aby to zobaczyć w myślach, trzeba niestety mieć lepszą pamięć niż wyobraźnię.

kuzynka
Poznań / zdjęcie: kuzynka Oli, Marta
Nazwać to karykaturą to niedopowiedzenie.

Żyjemy w XXI wieku, chyba najwyższa pora zacząć zachowywać się po ludzku i przestać wykluczać tych, którzy mają trochę inne potrzeby. Swój apel kierują głównie do inwestorów, często skąpiących każdy grosz – ale i do architektów, którzy powinni przede wszystkim starać się o dobre imię swoich dzieł. A takiego na pewno nie otrzyma obiekt utrudniający życie swoim użytkownikom. Do czytelnika mojego bloga mam natomiast prośbę – rozejrzyj się i oceń, czy Twoje ulubione miejsca są przyjazne dla osób poruszających się na wózku. Nie musisz nic robić, po prostu o tym pomyśl. Niech ta sprawa stanie się chociaż przez chwilę ważna.

Na zakończenie tego wpisu, kilka pozytywnych przykładów:

podjazd3Szeroki podjazd, posiadający niezbędną barierkę / zdjęcie: Ola

projektowanie bez wykluczania projektowanie bez wykluczania
Zjazd nad jeziorio Durowskie, również Wągrowiec. Pomimo zieleni wychodzącej na chodnik i pojawiających się gdzieniegdzie wystających kostek, bardzo wygodny dla osoby poruszającej się na wózku. / zdjęcia: Ola

Wpis powstał jako pierwsza część serii “Projektowanie bez wykluczania”. W niedalekiej przyszłości pojawią się kolejne tematy. Obecnie opracowuję warunki techniczne dotyczące projektowania z dostępnością dla osób niepełnosprawnych. Oczekujcie niemałej infografiki na ten temat. Później, wraz z Olą porozmawiamy o tym, jak przystosować mieszkanie lub pokój hotelowy dla osoby niepełnosprawnej. Jeśli projekt bardziej się rozrośnie, a mi uda się znaleźć więcej osób chętnych do pomocy, pojawią się także wpisy opowiadające o architekturze w kontekście innych niepełnosprawności niż ruchowa. Uważam ten cykl za jeden z ważniejszych, a z pewnością najbardziej wartościowych w historii tego bloga.

Zapraszam Was też do śledzenia Oli na Twitterze i Instagramie.

projektowanie bez wykluczaniaZdjęcie wykorzystane także w nagłówku wpisu, autorstwa Oli

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Od razu nasuwa mi się na myśl dalszy odcinek ul. Dąbrowskiego w Poznaniu, gdzie przejścia podziemne, pod jezdnią, dosyć wysokie, mają tylko schody, bez zjazdów dla wózków.

    • eV

      Z przejściami podziemnymi, oraz także wiaduktami, bez potrzebnych zjazdów, można by wydać porządny album, nawet umieszczając ich po kilka na stronę. Obecnie najlepszym rozwiązaniem jest umieszczenie windy – zajmuje o wiele mniej miejsca niż podjazd o poprawnym nachyleniu, a przy okazji może też spełniać dodatkowe funkcje. To są oczywiście koszta – ale znikome porównując do bardzo wielu innych rzeczy instalowanych w miastach.

  • Został poruszony bardzo istotny temat. Zazwyczaj nie zwracałam uwagi na to czy kąt nachylenia podjazdu dla wózka jest za duży, że poręcz musi być i że odpowiednia szerokość podjazdu to podstawa. Teraz już wiem jakie to ważne, dzięki:)

    • eV

      W dalszym ciągu tego cyklu przedstawię konkretne dane odnośnie takich podjazdów, te dane są naprawdę ogólnodostępne, choć forma podania nie jest najwygodniejsza. Infografika zawsze wygra z wielkim blokiem tekstu ;)

  • Super, że są osoby, które tak się angażują w pomoc innym. Mam nadzieję, że jeśli pojawi się więcej takich głosów, inicjatyw oraz akcji, nasza rzeczywistość zacznie się zmieniać.

    • eV

      Jest coraz lepiej. Co chwila natykam się na inicjatywy związane z naprawianiem niedostępnych miejsc. Ostatnio czytałam o tworzeniu pomostów na polskich plażach. Z drugiej strony widzę te wszystkie problemy, które wciąż są do rozwiązania – jak choćby brak ramp w pociągach.

  • Jeszcze dużo w tym temacie jako naród musimy się nauczyć. Wierzę jednak, że jak każdy ze swojej strony dołoży odrobinę zaangażowania to coś się zmieni! Bardzo cenny tekst!

    • eV

      W Polsce wszystko idzie po prostu trochę wolniej. Na szczęście – akurat w tym temacie – idzie do przodu :)

  • Kamila Olszewska

    To prawda, jest to spory problem w Polsce chodz zaczyna sie to troche zmieniac, ja odbywalam praktyke Erasmusa w placowce, ktora pomagala osobom niepelnosprawnym w Kraju Baskow w Hiszpanii i oni prowadzili baze miejsc przyjaznych osobom niepelnosprawnym w calym regionie, zarowno restauracji jak i hotelow, muzeow itd. Bardzo przydatna sprawa, nie wiem czy w Polsce cos takiego funkcjonuje, ale mysle ze warto!

    • eV

      Świetna sprawa. Taka baza zdecydowanie przydałaby się w Polsce. A może jest? Wpisałam w Google i znalazło mi tylko kilka linków dotyczących bazy dostępnych miejsc we Wrocławiu i Warszawie. A to powinno być w każdym mieście!

      • Kamila Olszewska

        Dokladnie! Wiem, ze w Poznaniu dziala takze fundacja, ktora kontroluje lokale pod tym wzgledem, ale szczerzemowiac najlepiej by bylo jakby bylo to zebrane w ogolnopolskiej bazie.

  • Bardzo ważny i dobrze napisany temat. Polecam każdemu, ku przemyśleniu.

  • Bardzo ważny temat. W czasach, gdy chodziłam na studia czyli kilka lat temu :), na mojej uczelni zbudowano podjazd dla wózków z osobnym wejściem dla osób niepełnosprawnych. Problem był taki, że drzwi były wiecznie zamknięte i jeżeli ktoś chciał skorzystać z nich, musiałby wejść po schodach do portierni i poprosić o ich otwarcie :)

    • eV

      To jest naprawdę przykre. Że nawet jeśli ktoś chciał dobrze, to ostatecznie wyszło jak zwykle i pomimo włożonej pracy, problem jest nadal nie rozwiązany. Albo jest nawet gorzej, ponieważ rampa tworzy nadzieję, która ginie dopiero w momencie dotknięcia klamki.
      Czy tylko ja mam wrażenie, że jedynym powodem, dla którego te drzwi były zamknięte było to, że komuś zdrowemu najzwyczajniej nie chciało się ich codziennie zabezpieczać?

  • Dla mnie to jest parodia, jak guziczek wezwania pomocy dla osoby z niepełnosprawnością…znajduje się na ścianie, do której prowadzi kilka schodków. Teraz nikt celowo nie projektuje „złych budynków”, ludziom po prostu brak świadomości i pamięci o nas, niepełnosprawnych :) Ja niby chodzę, niby jest ok, ale parkomaty w Opolu są dla mnie nieco za wysoko i jak świeci słońce to nie widzę co jest napisane na wyświetlaczu.

    • eV

      W prywatnych domach każdy może sobie zaprojektować co chce. Natomiast przestrzeń publiczna – ona powinna być dostępna dla absolutnie każdego. Nie rozumiem, jak można było zrobić coś takiego, jak opisałaś – i ten przycisk i parkomat. Przecież dla zdrowej osoby to nie problem się lekko schylić albo spojrzeć w dół.

      • Gdy zwróciłam uwagę na ten problem na łamach lokalnej gazety (bo akurat chwalili się tymi nowymi parkomatami) dostałam odpowiedź, że jestem roszczeniowa i że wysokich bolą plecy od schylania sie…a niepełnosprawni to mają fruwać, czy skakać? ;)

  • Podoba mi się Twój tok myślenia jako architekta, to, że w każdej chwili, w każdym momentcie iwdzisz jakiś powstający projekt. Wiesz; inne grupy zawodowe chyba też tak mają; lekarze, pielęgniarki, albo pedagodzy specjalni, że u każdego człowieka coś potrafią zdiagnozować a w szczególności u siebie :D

  • W ciekawy sposób przedstawiony problem. Mam nadziej, że dzięki Twojemu wpisowi, ludzi odpowiedzialni za takie „świetne” projekty dwa razy zastanowią się zanim postawią kolejną kreskę.