Wpis dodany: Kwiecień 4, 2017 9:24 am w kategorii:

Jakiś czas temu opublikowałam tutaj wpis opowiadający o studiach architektonicznych. Spotkał się on z całkiem sporym zainteresowaniem i stał się jednym ze źródeł wiedzy w Internecie o tym kierunku. Dostałam jednak maila, w którym czytelniczka zaznaczyła, że nie znalazła we wpisie informacji, której poszukiwała. Zapytała mnie, ile studia architektoniczne kosztują. Rzeczywiście, w wymienionym wpisie nie padła żadna cena, mimo że sama szukałam takich informacji przed rozpoczęciem swoich studiów. Myślę, że to temat warty nadrobienia. Nawet jeśli kwota będzie inna dla każdej uczelni i dla każdego miasta, osoby rozważające ten kierunek będą mogły poznać rząd wielkości oraz typową listę zakupów przeciętnego studenta architektury. Więc zacznijmy od początku.

Rekrutacja

Proces rekrutacji na każdej uczelni przebiega inaczej i trzyma się innych zasad. Niektóre uniwersytety i politechniki wymagają opłaty rekrutacyjnej za każdy wybrany kierunek osobno, podczas gdy na innych jedna wpłata zapewni szanse starania się dostać na dowolną liczbę kierunków. Tym co łączy architekturę na wszystkich publicznych uczelniach jest obowiązkowy egzamin wstępny. Oznacza to, że na czas jego trwania trzeba przyjechać na wybraną uczelnię, więc (o ile nie jest to uczelnia w mieście zamieszkania) trzeba doliczyć dodatkowy koszt dojazdu. Ten egzamin składa się z kilku części, których przeprowadzenie może odbywać się w różnych dniach, co wiąże się z koniecznością noclegu. Każda uczelnia powinna zaoferować wtedy możliwość przenocowania w akademiku.

Jak wyglądała moja sytuacja? Na Politechnice Gdańskiej opłata rekrutacyjna wynosi 85 zł dla większości kierunków, jednak architektura wyjątkowo kosztuje 150 zł. Płacąc 150 zł nie trzeba płacić dodatkowych 85 zł jeśli chce się na drugim, trzecim i kolejnym miejscu umieścić kierunki-alternatywy. Pamiętam, że umieściłam na swojej liście chyba z 10 kierunków, bo totalnie nie wierzyłam, że dostanę się na pierwszy z nich :).

Komputer

Jeśli myślisz, że uda Ci się przetrwać pięć lat na rozsypującym się laptopie pamiętającym jeszcze Windowsa XP, szybko przekonasz się, że życie na bułkach z chlebem posmarowanych nożem aby zaoszczędzić na lepszego kompa jest całkiem ciekawym wyzwaniem. Oczywiście żartuję – są o wiele lepsze sposoby, aby mieć dobrego kompa w niższej cenie.

  1. Kupienie słabszego komputera stacjonarnego zamiast lepszego laptopa i ulepszanie go w trakcie studiów. To rozwiązanie wybrałam ja i – choć nie raz żałowałam, że będąc na uczelni miałam zawiązane ręce – na dłuższą metę milion razy dziękowałam sobie za taką decyzję. Komputer stacjonarny daje ogromne możliwości rozbudowy. W czasie gdy inni wymieniają całe laptopy, słono za to płacąc, Ty dokupujesz kolejną kość RAM, drugą kartę graficzną, a w nagłym przypływie gotówki umieszczasz w pudle dysk SSD. Poza tym, komputery stacjonarne są mniej zawodne i nie są narażone na uszkodzenia mechaniczne (np. nagłe hamowanie autobusu) oraz kradzież.
  2. Kupienie komputera używanego, na przykład od wyjeżdżającego studenta. Na grupie na fb mojego wydziału co jakiś czas pojawiają się oferty sprzedaży komputerów. Na ogół te urządzenia mają naprawdę dobre parametry, wybrane pod kątem właśnie architektury, czyli głównie modelowania i renderingu. Znane portale z ofertami i ogłoszeniami przedstawiają ogromną ofertę używanych kompów. Ogromnym plusem takiego wyboru jest fakt, że urządzenie zostało przetestowane przez dotychczasowego właściciela, więc najprawdopodobniej nie należy do tych psujących się zaraz po opuszczeniu sklepu.
  3. Wyszukanie produktów outletowych, powystawowych, z dużych sklepów komputerowych. W ten sposób wyposażyłam się w tablet, który służył mi do pisania, tworzenia prezentacji i drobnej grafiki oraz oglądania filmów, kiedy byłam poza domem. Taki wybór nie daje o wiele niższej ceny niż oryginalna, ale zawsze to kilkadziesiąt-kilkaset złotych do kieszeni, a otrzymane urządzenie będzie miało taką samą gwarancję jak kupione jako nowe (to jednak warto doczytać, bo każdy sklep rządzi się swoimi prawami).

Podsumowując tą część wpisu: na pewno będziesz potrzebować komputera. Czy to będzie komputer stacjonarny czy laptop – to będzie podstawowa decyzja do podjęcia. Prawda jest taka, że w pierwszym przypadku cena może być rozłożona w czasie (dokupywanie nowych podzespołów), natomiast w drugim ogromny wkład będzie potrzebny na samym początku.

Zalet laptopa nie trzeba nikomu przedstawiać. Mobilność to niezbędna cecha każdego ambitnego studenta, a pożądana tego, który zamierza wieść koczowniczy tryb życia, zmieniając mieszkania co kilka miesięcy. Podczas ćwiczeń z projektowania, a także na okienkach w planie zajęć, praca na laptopie zaowocuje tym, że nocą nie trzeba będzie zarywać długich godzin nad projektem. Plus, uwierz lub nie, będziesz robić projekty na ostatnią chwilę. Widok osoby poprawiającej planszę na podłodze w drukarni nie jest niczym dziwnym na studiach architektonicznych. Tylko komputer przenośny pozwoli Ci poprawiać plansze na podłodze w drukarni. Ja natomiast mam swoją małą stację kontroli nad wszechświatem, potocznie zwaną komputerem stacjonarnym i zastanawiam się, czy dokupienie drugiego monitora to bardziej nieodzowna konieczność czy pruderyjna fanaberia.

W mailu od czytelniczki padło pytanie, czy od początku studiów pracuje się na komputerach. Moja odpowiedź: i tak i nie. Z jednej strony już na pierwszym roku trzeba przygotować rozmaite prezentacje, czasami złożyć jakąś małą planszę itp. Z drugiej, prowadzący wtedy najbardziej dążą do tego, aby wszystko było tworzone ręcznie. Na pewno od samego początku nie będzie się tworzyć skomplikowanych projektów, wymagających silnego procesora lub renderów sprawiających, że karta graficzna zamienia się w głośnik puszczający dubstep. Jeśli nie udało Ci się uzbierać na porządny komputer do początku roku akademickiego, nie ma czym się martwić. Tak naprawdę to pewna kreska i umiejętności kompozycyjne wyróżniają dobrego architekta, a nie znawstwo oprogramowania. Revita można się nauczyć w jeden dzień, a materiałów do tego jest w Internecie multum. Na dłuższą metę dobry komputer to jednak wybawienie i, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie studiów architektonicznych bez takiego. Zbyt słaby komputer zaburza natomiast proces twórczy. Nie da się swobodnie projektować, kiedy po każdym kliknięciu trzeba poczekać kwadrans na wykonanie przez komputer potrzebnych obliczeń.

Oprogramowanie

Doszliśmy do tego momentu, kiedy mogę wreszcie napisać coś pocieszającego. Zdecydowaną większość niezbędnego oprogramowania otrzymasz za darmo jako student. Kluczowe firmy, takie jak np. Autodesk, oferują bezpłatną licencję edukacyjną na swoje programy, a to oznacza, że pobierzesz AutoCADa, Revita, 3ds Maxa czy Robota, nie wydając na to ani złotówki. ArchiCADa, czyli konkurencję rewita, studenci architektury również mogą pobrać za darmo i bezpłatnie odnawiać licencję co roku, aż do ukończenia studiów. Pozostałe programy, których będziesz używać, często mają swoje darmowe odpowiedniki lub zniżkę dla studentów.

Oprócz wymienionych, na pewno zaprzyjaźnisz (lub tak jak ja – pokłócisz) ze SketchUpem, czyli takim jakby „Paintem 3D”. Program ten posiada darmową wersję Make, której spokojnie można używać do podstawowych zastosowań. Wersja płatna pozwala natomiast, m.in. na import plików DWG (z AutoCADa) oraz export PDFów. Innym programem do modelowania 3D jest Rhino, który wydał mi się bardziej wygodny i intuicyjny. Studenci automatycznie dostają na niego około 80% zniżki i także po ukończeniu studiów mogą wykorzystywać ten program do użytku komercyjnego. Niestety to wciąż około tysiąca złotych, co dla szarego studenta może być ceną zaporową.

Na studiach będziesz mieć w mniejszym lub większym stopniu do czynienia z grafiką komputerową. Od obrabiania wizek do sklejania plansz, od tworzenia ideogramów czy logotypów, do przygotowywania portfolio. Photoshop i Illustrator, czy pakiet Corela to na szczęście nie jedyne programy służące do takich celów. Za darmo, do grafiki wektorowej można ściągnąć Inkscape, a do rastrowej Gimpa. Są to jednak narzędzia toporne, mocno nieintuicyjne i brakuje w nich wielu funkcji. Jakiś czas temu Andrzej polecił mi pakiet fimy Affinity. Są to programy konkurujące z Adobe, jednak charakteryzujące się niską ceną i brakiem subskrypcji. Przetestowałam i przekonałam się. Potem też poleciłam Affinity kilku osobom, a teraz korzysta z tych programów chyba z połowa studentów architektury na moim roku. A przynajmniej połowa tych, których pytałam :).

Na liście niezbędnych programów oczywiście znajdzie się o wiele więcej pozycji. Jednak edytor tekstu, arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji to rzecz niezbędna na każdym kierunku studiów, więc nie będę się rozpisywać na ten temat.

Przybory

ile kosztują studia architektoniczne

Zdecydowanie będziesz potrzebować wszelkiego rodzaju szkicowników, notesów, bloków i papieru większych formatów. Niejednokrotnie przeżyjesz śmierć jakiegoś ołówka czy długopisu, nie mówiąc już o mazakach czy cienkopisach. Podczas studiów zdążysz spokojnie wydeptać najkrótszą ścieżkę do sklepu papierniczego i zaprzyjaźnisz się z panią kasjerką. Wyprzedaż w tego typu miejscu stanie się dla Ciebie nadobowiązkową lekcją teleportacji i wyciągania królika z portfela. Jak to można podsumować w kosztach? Bardzo różnie.

Przede wszystkim, ostateczna cena będzie zależała od wybranej przez Ciebie techniki. Prowadzący ćwiczenia często będą wymagali zastosowania techniki trwałej, jednak nie będą wymagać konkretnego narzędzia, więc to od Ciebie będzie zależało czy zrobisz pracę długopisem za 60 groszy czy piórem renomowanej marki za 600 zł. Dobry długopis to podstawa, ale jego jakości nie definiuje cena. Warto rozpisać wszystkie dostępne w papierniczym na przeznaczonej do tego karteczce i wybrać taki, który połączy niską cenę z wygodą pisania. Studenci architektury często kupują jeszcze Promarkery, czyli mazaki które świetnie mieszają się ze sobą i ładnie uzupełniają rysunek cienkopisem. Jeden Promarker to koszt około 10-12 zł. Ja osobiście przeżyłam cztery lata bez Promarkerów i nic mi się nie stało. Osobiście o wiele bardziej podoba mi się akwarela i w tej technice wykonywałam kolorowe prace, choć trudno o nich powiedzieć, żeby powalały jakością.

Jeszcze jedną rzeczą jest tektura, wykorzystywana do wszelkich makiet architektonicznych i urbanistycznych. Są różne rodzaje tego materiału i znacznie różnią się ceną. Najtańsza tektura jest szara i ma bardzo dużą gramaturę, przez co ciężko się tnie i jest dość masywna. Kosztuje około 2-3 zł za arkusz B1, dlatego mniej jej szkoda gdy trzeba wymodelować większy teren. Biała tektura jest przyjaźniejsza, choć bardziej podatna na urazy w transporcie. Kosztuje jakieś 4-6 zł za arkusz, i zdecydowanie lepiej sprawdzi się do modeli budynków. Jest jeszcze kappa, której cena jest bardzo wysoka, za to tnie się bardzo wygodnie i może mieć nawet bardzo duże grubości. Z powodu oszczędności, nigdy jej nie kupowałam – znalazłam na to dobrą metodę, a konkretniej odwiedzenie marketu budowlanego. Wiele materiałów budowlanych służących do ociepleń nadaje się także do produkcji makiet . Jednym z nich jest lubiany przez studentów architektury styrodur. Ja natomiast polubiłam płytę izolacyjną pod podłogę. Tego typu materiały często zapakowane są po np. 10 sztuk, dlatego trzeba poprosić pracownika sklepu o odliczenie jednego czy dwóch arkuszy. Wtedy jest to koszt kilku złotych.

Oprócz tego, pojawią się też jednorazowe wydatki. Na zajęcia plastyczne trzeba będzie kupić farby, co jest jednorazowym wydatkiem rzędu kilkudziesięciu złotych (kilkunastu jeśli wybierzesz plakatówki, ale plakatówki to prawdziwe zło, więc raczej odradzam). Będą też zajęcia z kompozycji, na które trzeba będzie wybrać materiały. Tutaj cena również zależy bezpośrednio od Ciebie i z pewnością żaden prowadzący nie powie Ci, że musisz wykonać swoją pracę za pomocą konkretnego, bardzo drogiego, materiału.

Czy wymieniałam już wszelkie noże, kleje, linijki, ekierki i taśmy? Dolicz kolejne kilkadziesiąt złotych.

Na koniec niby podstawa, ale jednak niekoniecznie: podręczniki. Wydaje mi się, że obowiązkowych książek jest mniej na architekturze niż na innych kierunkach. Jest kilka tytułów, w które się na pewno zaopatrzysz, ale mogę je wymienić na palcach jednej ręki. Często da się je również odkupić od starszego roku. Warto jednak zaznaczyć, że architektura to taka fascynująca dziedzina, w której powstało mnóstwo ciekawych i przepięknych książek. Jeśli w nią wnikniesz, to poczujesz palącą potrzebę, aby mieć je wszystkie. Najlepiej więc wybierz sobie jak najmniejsze mieszkanie, aby zmieściło się w nim ich jak najmniej, albo rysuj w zeszycie elewację najbrzydszego kościoła z hapolu (historii architektury polskiej) jaki znasz za każdym razem kiedy niechcący kupisz kolejną.

Wydruki

Teraz zaciśnij zęby, bo to o czym dalej przeczytasz na pewno nie będzie przyjemne. Od trzeciego semestru czeka Cię co pół roku ten sam ból związany z drukowaniem plansz. Za jedną planszę trzeba zapłacić od 20 do nawet 60 zł. O ile na pierwszym roku nie ma się czym martwić, później może to nieźle nadszarpnąć mały, studencki budżet. Jeśli na przykład trzeba wydrukować 4 plansze z architektury i 2 z urbanistyki oraz 1 z jeszcze czegoś (a to konstrukcji, a to instalacji, a to seminariów obieralnych), to suma robi się bolesna. Tak naprawdę w tej sytuacji można się pocieszać jedynie tym, że poświęciło się na dany projekt naprawdę ogromne ilości czasu i wręcz należy mu się odpowiednia prezentacja. To są te momenty, kiedy zaczyna się szukać drukarni, która wykona wydruk najlepiej a nie najtaniej. Widok pięknej i jeszcze ciepłej planszy, bez plam i linii wynikających z wad drukarki, pozwoli zapomnieć o tym, co przed chwilą zobaczyło się na paragonie.

Trudno obliczyć, ile średnio wydaje się na wydruki. Oprócz plansz na koniec semestru, często po drodze pojawią się mniejsze projekty, czy nawet próbne plansze. Cena będzie wahać się od kilkudziesięciu zł na pierwszym roku do stu, dwustu czy więcej w latach kolejnych. Plansze dyplomowe, czyli tworzone na zakończenie etapu studiów (inżynierka, magisterka) powinny zostać podklejone, jednak nie oznacza to, że trzeba zamawiać specjalny wydruk, wydając fortunę. Ten sam efekt można osiągnąć za pomocą dwustronnej taśmy oraz zwykłej tektury. Pamiętaj tylko, żeby wziąć do pomocy drugą osobę, bo w pojedynkę łatwo zepsuć tego typu podklejenie.

Poza tym, jest wiele rzeczy, które będą potrzebne albo przydatne. Z urządzeń będą to drukarka i skaner oraz aparat fotograficzny. Można poradzić sobie spokojnie bez nich, ale każdy z tych przedmiotów znajdzie swoje dość szerokie zastosowanie na tym kierunku. Szczególnie drukarka. Jeśli nie posiadasz żadnej a zamierzasz kupić, rozważ taką obsługującą format A3. Wyższa cena na pewno się zwróci w czasie studiów, a czasu zaoszczędzonego na staniu w kolejce w drukarni na pewno nie zmarnujesz. Gdybym zaczynała studia bez drukarki, z pewnością bym tak zrobiła.

Opłaty za studia

Tak samo jak w przypadku wszystkich innych kierunków na uczelniach państwowych, studia architektoniczne są dla Polaków zupełnie darmowe i tak samo jak na innych kierunkach, tutaj też płaci się za powtarzanie przedmiotu. W zależności od liczby godzin, które trzeba powtórzyć, cena ta wynosi około kilkuset zł za przedmiot. Osobiście udało mi się tego uniknąć, ale warto mieć to na uwadze, zwłaszcza jeśli ma się bardziej luźne podejście do studiowania.

Podsumowanie

Przypadkiem wyszedł z tego bardzo długi wpis, więc warto wyciągnąć z niego wnioski.

Wydatki studenta architektury:

  • komputer – w zależności od wyboru czy stacjonarka czy laptop, trudno określić cenę
  • oprogramowanie – najważniejsze jest darmowe
  • artykuły papiernicze, tektura – na ogół do kilkudziesięciu zł miesięcznie, ten wydatek pojawi się nie na wszystkich semestrach
  • wydruki – od 50-100 zł do nawet 100-500 za projekty semestralne (ceny w drukarniach bardzo się różnią), nie wiem jeszcze jak w przypadku pracy magisterskiej, ale zapowiada się duży koszt

Studia architektoniczne są porównywalnie drogie, ale tak naprawdę wszystko zależy od naszych umiejętności zarządzania budżetem. Można nie być studentem architektury i o wiele więcej wydawać w kawiarniach czy restauracjach. Można przeznaczyć mnóstwo pieniędzy na imprezy i wycieczki, ubrania i urządzenia elektroniczne. Ogromnym kosztem jest wynajem mieszkania – przy tym blednie wszystko, co napisałam powyżej. Tak naprawdę, studiując architekturę, nie wydaję dużo więcej pieniędzy niż gdybym studiowała cokolwiek innego. No może wyjątkiem są te wizyty w drukarni na koniec każdego semestru. Ale można się do nich przygotować psychicznie i finansowo.

Cena nie powinna być tym, co decyduje o wyborze kierunku studiów. Jeśli kogokolwiek ona powstrzymuje, zachęcam do przeliczenia sobie wszystkich wydatków na architekturze i porównania z kosztami na jakimkolwiek innym kierunku. Tak naprawdę, różnica wcale nie będzie taka wielka, jak mogłoby się wydawać.

Spodobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi!
Share on Facebook2Tweet about this on TwitterShare on Google+0Pin on Pinterest0Email this to someone
  • Krzyś

    „W zależności od liczby godzin, które trzeba powtórzyć, cena ta wynosi około kilkuset zł za przedmiot. Osobiście udało mi się tego uniknąć, ale warto mieć to na uwadze, zwłaszcza jeśli ma się bardziej luźne podejście do studiowania.” <- Będąc mniej pogardliwym stworzeniem napisałbym bardziej o braku predyspozycji do danego przedmiotu ;)

    • eV

      Przyczyny mogą być bardzo różne, często niezależne od predyspozycji. Znam osoby, które nie zaliczyły paru przedmiotów z powodu dłuższej choroby albo bo musiały gdzies nagle wyjechać. Brak predyspozycji to dość mocny zarzut, bo mam wrażenie że nie było na tych studiach niczego co by wymagało niesamowitych umiejętności, takich nie do nauczenia. Za to ‚luzackie podejście’ to jedna z tych przyczyn na które można mieć wpływ, a chyba dość częsta pośród studentów jako ogółu. Można też mieć pecha, trafić na ‚nie swoje’ zadanie na egzaminie.

  • do mnie docierały takie słuchy, że trzeba mieć znajomego architekta żeby przygotował na studia bo inaczej się nie dostaniesz i oczywiście kasa, ten mit został obalony.

    • eV

      Haha, widzisz :D. Ja przed studiami nie znałam ani jednego architekta, ani nawet studenta architektury. Kiedyś na pewno było się o wiele trudniej dostać, to był kierunek dla wybranych. Obecnie każdy ma szansę – i bardzo dobrze!

  • Magda Lena

    Teraz przy budowie swojego domu żałuję, że nie poszłam na jakieś studia związane z budownictwem. Ale oczywiście dusza humanisty się we mnie w liceum odezwała… Dziś wiedziałabym znacznie więcej nie polegałabym na czyimś doświadczeniu, ale na swojej wiedzy ;)

    • eV

      Szczerze mówiąc, nie wiem czy jest sens iść na bardzo trudne studia budowlane tylko w celu wybudowania jednego domu. Na budownictwie omawiane są bardzo skomplikowane konstrukcje, materiały których być może nikt nigdy nie wykorzysta w mieszkaniówce, nie mówiąc już o naprawdę trudnych obliczeniach tego wszystkiego. To trochę jak zapisać się do Akademii Muzycznej, aby zaśpiewać koleżance Sto Lat na jakąś odległą rocznicę :D.

      • Magda Lena

        Nie chodziło mi o spożytkowanie wiedzy tylko na budowę domu. Odkryłam teraz, że to mnie interesuje i zaczęłam żałować, że nie zainteresowałam się tym wcześniej. Wiem ile płacę kierownikowi budowy czy architektowi i uważam, że wyszłabym na tym lepiej niż na swoich ukończonych studiach ;)

        • eV

          Ale przecież nigdy nie jest za późno! Jeśli naprawdę Cię to interesuje, może warto dać sobie szansę, niezależnie od wieku? :)

          • Magda Lena

            Jeszcze przez kilka lat będę miała 2 z przodu, więc ze względu na wiek z pewnością za późno nie jest ;)

          • eV

            Na pewno nie jestem właściwą osobą od doradzania w tych kwestiach, ale myślę, że warto rozważyć taką zmianę w życiu ;).

  • qarol

    jeśli chodzi o architekturę to jak wygląda sprawa pracy czy chociażby samych praktyk? Łatwo dostać czy raczej graniczy z cudem? Wiem że kilka lat temu było z tym trudno i to nawet bardzo, ale czy sytuacja się zmieniła?

    • eV

      Czy łatwo – ciężko powiedzieć. Na pewno trzeba kilka-kilkanaście listów motywacyjnych wysłać i mieć już jakieś prace w portfolio. Raczej nie wyobrażam sobie studenta pierwszego lub drugiego roku na praktykach, bo wtedy jego umiejętności często nie obejmują nawet prawidłowego składania papieru. Na późniejszych latach z kolei wielu studentów architektury pracuje w biurach architektonicznych. Często nawet plan zajęć jest wtedy bardziej dopasowany do tego, aby coś robić poza studiowaniem (np. na trzecim roku miałam wolne piątki). Myślę, że dość łatwo znaleźć jakąkolwiek praktykę, choć przy większych oczekiwaniach np. finansowych jest to coraz bardziej problematyczne. Co więcej, taka praktyka to wręcz konieczność jeśli chcesz poznać trochę lepiej specyfikę tego zawodu.

      A jak wygląda sytuacja świeżo po studiach – jeszcze nie wiem, ale jestem dobrej myśli :).